Błogosławiony ks. Władysław Bukowiński

Poleć

Z Jolą poznaliśmy się jako wolontariusze w trakcie spotkań w zakładzie karnym w Wiśniczu. Jola uczestniczyła w beatyfikacji ks. Bukowińskiego. Zachęcam do zapoznania się z relacją z tego wydarzenia.                                                                                                         

   Radek Trójmiejska Wspólnota Życia Chrześcijańskiego

kar 2

Pielgrzymkę do Kazachstanu rozpoczęłam we września 2016 roku. Na lotnisku w Warszawie dołączyłam do reszty grupy: 16 kapłanów na czele z biskupem Janem Szkodoniem oraz 9 osób świeckich z różnych zakątków Polski i świata. Po odprawie czekał nas długi lot z przesiadką w Moskwie. Nocna podróż była dla mnie nieco męcząca, a dodatkowych emocji dostarczała świadomość pionierskiej wyprawy w tereny, które nie kojarzyły mi się dobrze. Cel– beatyfikacja księdza Władysława Bukowińskiego, wielkiego apostoła Kazachstanu, więźnia sowieckich łagrów, człowieka, który siebie i innych skutecznie bronił przed nienawiścią.                                                                                                                 

Wylądowaliśmy na północy kraju, w Astanie - mieście położonym nad piękną rzeką Iszym. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze niedawno był tutaj ogromny step. Pobyt rozpoczęliśmy od Mszy św. w miejscowej katedrze. Pośród monumentalnych budowli stolicy katedra wygląda jak mały kościółek. Stojący na dziedzińcu pomnik Ojca św. Jana Pawła II przypomina o jego wizycie tutaj w 2001 roku. Architektura Astany naprawdę zapiera dech w piersiach. Ogromne obiekty wyróżniają się swoją ekstrawagancją. Niektóre z nich jak np. wieżę Bayterek mieliśmy okazje zobaczyć od wewnątrz. Posiada ona taras widokowy na wys. 97 m., co ma przypominać, że Astana stała się stolicą kraju w 1997 roku. Wieża jest jej symbolem i główną atrakcją turystyczną. Stamtąd spoglądaliśmy na będące wciąż w budowie miasto. Obiektem, który zwraca szczególną uwagę jest Pałac Prezydencki z otaczającymi go ogrodami, a także Piramida Pokoju i Pojednania, w której odbywają się kongresy przywódców religijnych. Wśród budowli wyróżnia się także Kazachska Filharmonia Narodowa oraz Biblioteka Prezydenta. Uwagę przyciąga największy meczet w Azji Centralnej, synagoga oraz Katedra Kościoła Prawosławnego z relikwiami św. Andrzeja. Podarował je Ojciec św. Benedykt XVI. W trzecim dniu pielgrzymki dotarliśmy do Karagandy. Kilkugodzinna trasa autokarem wiodła przez bezkresny step, pokryty brązową trawą, na którym, od czasu do czasu, można było dostrzec tabun rozpędzonych, dzikich koni.

      kar 1                                                                                                                   

Karaganda to miasto robotnicze, stolica zagłębia węglowego. Na horyzoncie widnieją dymiące kominy i liczne szyby górnicze. Gdy w latach 50-tych ubiegłego wieku rosyjski pisarz Aleksander Sołżenicyn przybył do Karagandy nazwał ją „ perłą kraju zesłańców”. Było to wtedy miasto „zapluskwione i zagłodzone”. Na murze, w centrum widniał napis: „Węgiel to chleb”.                                                                                                                 

Kiedy księdza Bukowińskiego w 1954 r. zwolniono z obozu, został, jak wielu innych, zesłany do Karagandy i zatrudniony jako stróż na budowie. Szybko odnalazł się jednak jako kapłan i potajemnie rozpoczął swoją pracę duszpasterską, której poświęcił się całkowicie. Nocą chodził po domach i sprawował Eucharystię, spowiadał, chrzcił, błogosławił małżeństwa, przygotowywał do I Komunii św., udzielał rad, pocieszał, wspierał duchowo, a jak mógł to i materialnie. W ten sposób pomagał ludziom odnaleźć swoją godność i wolność wewnętrzną. W rezultacie dobrowolnie przyjął obywatelstwo ZSRR pozostając tam aż do śmierci. Jego gorliwa praca duszpasterska sprawiła, że dwukrotnie jeszcze znalazł się w łagrze, ale nigdy nie żałował swej kapłańskiej służby, a nawet mówił: „tego szczęścia nie zamieniłbym na największe zaszczyty i przyjemności”.                                                                                                                         

 Przy zachodzącym już słońcu dotarliśmy do kościoła katedralnego. Kościół zbudowany jest z jasnego kamienia, w stylu neogotyckim, z wysokimi wieżami, widocznymi daleko ze stepów. Powstał jako pomnik ofiar systemu komunistycznego i miejsce przebłagania za wszystkie zbrodnie dokonane w Kazachstanie. Kiedy weszliśmy do wnętrza ujął nas swoją dostojnością i niezwykłym pięknem.

                                                                                                                                               Po Eucharystii zostaliśmy zaproszeni przez tamtejszego biskupa Adelio Dell Oro do udziału w ceremonii wniesienia do kaplicy relikwii, jeszcze wtedy Sługi Bożego, ks. Bukowińskiego. Była to dla nas niespodziewana i bardzo wzruszająca chwila.

W oczekiwaniu na beatyfikację, droga pielgrzymia wiodła nas jeszcze przez karagandyjski łagier (Karłag), który funkcjonował do 1959 roku jako jeden z największych obozów GUŁAG-u. Przeszło przez niego ok. miliona więźniów różnych narodowości, w tym 75 tysięcy Polaków. Z tamtych czasów pozostał właściwie tylko główny budynek dowództwa – dzisiejsze muzeum, położone we wsi Dolinka, odległej ok. 45 km od Karagandy. Zwiedzając poszczególne pomieszczenia, które w różny sposób przywołują klimat tamtych strasznych lat nasuwało mi się jedno pytanie: jak to możliwe, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”?                                                                                                                                                           Nadszedł wreszcie kulminacyjny moment naszej pielgrzymki, a więc dzień beatyfikacji księdza Bukowińskiego. Katedra Matki Bożej Fatimskiej Matki wszystkich Narodów w Karagandzie wypełniona była po brzegi. Czuło się bardzo podniosły nastrój. Byli dyplomaci, biskupi, kapłani, siostry zakonne, młodzi i starsi, a w padających promieniach słońca mieniły się kontusze Bractwa Kurkowego z Krakowa. Dla tych, którzy osobiście znali ks. Bukowińskiego czekały przygotowane specjalne miejsca. Na jednym z nich usiadł pan Józef z naszej grupy. Z dumą trzymał w rękach biało czerwoną flagę. Urodził się w Łucku i dobrze pamiętał księdza z kolędy w domu rodzinnym, posługi sakramentalnej, a nawet wspólnej, radosnej jazdy na sankach. Mszy św. przewodniczył legat papieski, kard. Angelo Amato. Kiedy odczytał słowa listu z decyzją Papieża: zezwalamy, by czcigodny Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński, od tej pory nazwany był błogosławionym, odsłonięto wizerunek. Rozległy się brawa, zaintonowano śpiew, a z oczu wielu ludzi popłynęły łzy wzruszenia. Było to niezwykłe wydarzenie dla tutejszego Kościoła. Uroczyście oddano cześć nie tylko ks. Bukowińskiemu, ale wszystkim, którzy na tej „nieludzkiej ziemi” żyli, pracowali i niewinnie ginęli.                                                                                                                                 

W czasie Mszy św. słychać było modlitwę w języku polskim, niemieckim, ukraińskim, rosyjskim, angielskim i kazachskim. Wśród wielu uczestników uroczystości był ks. Mariusz Kowalski, który w 2008 roku, przez wstawiennictwo ks. Bukowińskiego został cudownie uzdrowiony po wylewie krwi do mózgu. Była też siostra Flora – sakramentka, która towarzyszyła ks. Bukowińskiemu do ostatnich dni życia i z wielkim wzruszeniem wręczyła kard. Amato relikwie błogosławionego. Po południu odbył się w katedrze okolicznościowy koncert organowy, a ostatnim już i polskim zarazem akcentem była Msza św. dziękczynna pod przewodnictwem biskupa Jerzego Mazura.     

                                                                                                                           

Jeszcze tego samego wieczoru zostawiliśmy Karagandę, by nocnym pociągiem przemieścić się (1200 km) na południe do byłej stolicy Kazachstanu – Ałmaty. Nazajutrz podczas Mszy św. w tamtejszej katedrze dostrzegliśmy obraz ks. Bukowińskiego. Nic dziwnego, przecież w swojej służbie kapłańskiej odbywał wyprawy i w te okolice.

                                         kar 3                                                                                                    

W ostatnich dniach pielgrzymki dotarliśmy pod chińską granicę, do Kanionu Szaryńskiego i w góry Tien -Szan. Tego błękitu nieba i widoków spod lodowca (3200 m) naprawdę nie da się zapomnieć.

Kilkugodzinna podróż powrotna sprzyjała refleksji. Wciąż przychodziła mi na myśl postać ks. Bukowińskiego. Próbowałam jeszcze raz spojrzeć na jego postawę i odpowiedzieć sobie na pytanie: co takiego uczynił, że został ogłoszony błogosławionym? Ufał Bogu we wszystkim, nigdy nie stracił nadziei, szanował każdego człowieka i jak sam powiedział: „nie dał się zatruć nienawiścią”. Uważam, że słusznie został nazwany patronem kapłanów, więźniów i ludzi będących w trudnych sytuacjach życiowych.

                                                                                          Jola Świerkosz

free joomla template
template JoomSpirit