76 rocznica wybuchu powstania wileńskiego 7 lipiec 2020 rok

Podróże z duszą: 76 rocznica wybuchu powstania wileńskiego 7 lipiec 2020 rok

Podróże z duszą: 76 rocznica wybuchu powstania wileńskiego 7 lipiec 2020 rok

Wilno, lipiec rok1944. Armia sowiecka szybkim marszem przesuwa się na zachód. Armia Krajowa postanawia na Kresach RP wcielić w życie plan Burza. Jest to operacja w wyniku której wkraczających do miast sowietów witać mają władze polskie uprzednio wyzwalając je z rąk niemieckich. W tą działalność wpisuje się plan wyzwolenia Wilna nazwany operacją Ostra Brama. Walki trwały w dniach od 7 do 13. 07.1944 r. Odziały Armii Krajowej z Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego walczą z Niemcami. 13 lipca na wieży Góry Zamkowej pojawia się biało czerwona flaga. Wilno zdobyte! Wśród tych walczących była także moja ciocia Kazia, siostra mojej mamy. Była sanitariuszką. To od niej słyszałam o nadziei jaką wiązali z chwilą, kiedy zobaczyli na Górze Zamkowej w Wilnie powiewającą biało- czerwoną flagę Polską. Byli przekonani, że wyzwolili Wilno i że będzie ono polskie. Zgodnie z rozkazem ich dowódcy ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego pseudonim „WILK” pełni nadziei wyszli z miasta, zanim flaga została zamieniona na sowiecką, czerwoną. Mieli się spotkać na zgrupowaniu w Puszczy Rudnickiej. Byli przekonani, że zgodnie z rozkazem dowódców oddziałów wyruszą bić się o wyzwolenie Warszawy. Nastroje były więc radosne, pełne entuzjazmu. Czas mijał, rozkazy nie nadchodziły, zaczął się niepokój. Nagle żołnierze w mundurach Armii Czerwonej otoczyli zgrupowanych partyzantów, rozbroili ich i pod lufami karabinów stłoczyli ich w miejscowości MIEDNIKI, gdzie mieli przygotowany już dla nich obóz. Słowem internowali 5.700 żołnierzy. Ci ludzie już nie zobaczyli swoich dowódców, ani nie usłyszeli od nich żadnego rozkazu, bo w czasie, kiedy oczekiwali na rozkazy, ich dowódcy zostali podstępnie rozbrojeni, zaaresztowani i przewiezieni do więzienia na Łukiszkach w Wilnie. Od tej chwili los polskich żołnierzy był w rękach sowietów. Sowieci mieli już plan i byli przygotowani. Wcielili ich bez zgody i wiedzy do swojej Armii Czerwonej jako żołnierzy rezerwistów. Nasi partyzanci wierni słowom przysięgi wojskowej złożonej na wierność Polsce i jej wojsku działającemu w podziemiu ODMÓWILI złożenia przysięgi wojskowej obcemu mocarstwu. Za tę odmowę zapłacili wysoką cenę, bo cenę utraty swoich marzeń i swojej wolności. Z obozu internowanych pod kolbami, na kolanach, kazano im wsiadać do bydlęcych wagonów wiozących ich w nieznane. Wiedzieli, że wiozą ich na Syberię. Działo się to tak szybko, że rodziny tej walczącej młodzieży nie znały ich losów. Dopiero uciekinierzy, którym udało się zbiec z obozu internowania przynosili te dramatyczne wieści. Zawieźli ich wszystkich do KAŁUGI. Chłopcy służyli w batalionach roboczych Armii Czerwonej i pracowali przy wyrębie lasu. Dziewczęta zatrudniono przy pracach polowych. Nie mieli wyroków, więc nazwali to bezprawie formacją wojskową w ramach obozu dla internowanych Akowców. Niespodziewanie późną jesienią 1944 r. na mocy porozumienia z rządem polskim w Londynie zwolniono dziewczęta z tego obozu i odwieziono do miast pochodzenia. Zaopatrzono je w świstek papieru napisany po rosyjsku, który stwierdzał, że ciocia i jej wypuszczone na wolność koleżanki, towarzyszki broni i niedoli obozowej są rezerwistkami Armii Czerwonej. Tamte kobiety i młode dziewczęta nie złamały się także w warunkach niewoli i nie złożyły przysięgi na wierność Sowietom na co liczyli ich nowi „dowódcy”. Długo nie czekały na zemstę. Już w grudniu tego samego 1944 r sowieckie NKWD wygarnęło wszystkie zwolnione z Kaługi z obozu internowania kobiety i osadziło w więzieniach. Ciocię zgarnęli w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia późnym wieczorem z domu, kiedy wróciła w radosnym nastroju w weselnej sukni ze ślubu kuzynki. Osadzili je w więzieniu na Łukiszkach zbudowanym jeszcze przez Cara. I tu kolejny raz te kobiety pokazały swoją niezłomność i wierność prawdzie. Nie podpisały przyznania się do winy, choć wiele nocy w czasie przesłuchań nakłaniano je do tego za cenę wolności. Ich winą, spreparowaną na piśmie taśmowo dla wszystkich uczestniczek obozu internowanych w Kałudze, miało być przyznanie się do dezercji z sowieckiego wojska. Nie poświadczyły nieprawdy i dostały za to wysokie wyroki – najmniejszy to 10 lat – za nie popełnione winy. Ponowna utrata wolności i zsyłka na Syberię. Transport w którym znalazła się ciocia i jej współlokatorki z Łukiszek uformowano 10 marca 1945 r. i poprowadzono na dworzec wileński, skąd pociąg wywoził skazane kobiety do Saratowa. Ciocia do Saratowa nie dotarła! Przeżyła, jak sama wspomina, dzięki Opatrzności Bożej, ale to już opowieść na inny czas. To dobry przykład ile może zdziałać w życiu człowieka wstawiennictwo świętego, którego proszę o pomoc. 7 lipca 2020 roku przy mogiłach poległych w walce o oswobodzenie Wilna znajdujących się na cmentarzu na Rossie Ambasador Polski na Litwie złożył hołd poległym Akowcom zapalając znicze na każdej mogile i składając bukiety biało-czerwonych kwiatów. W bitwie o wyzwolenie Wilna spod okupacji niemieckiej zginęło 550 partyzantów, a około 6 tysięcy internowano. To ci internowani, a później uwięzieni w bezkresnej dali Syberii, za swoją niezłomność trwania przy Prawdzie i wierność danemu słowu żołnierza, a wcześniej słowu harcerza zostali także uhonorowani przy mogiłach swoich towarzyszy broni. Zostali przywróceni naszej pamięci. To także żołnierze niezłomni skazani przez komunistów na zapomnienie i wymazanie z pamięci. W moim sercu budzi się pytanie, ile dzisiaj gotowi jesteśmy zapłacić za wierność wartościom związanym z dotrzymaniem danego słowa, z wiernością Prawdzie?

I z tym pytaniem pozostawiam wszystkich, którzy czytają o czynach i postawach naszych wileńskich przodków… Ja chylę czoło!!!

Przekaz młodemu pokoleniu o heroicznej postawie obrońców miasta to konieczność. Cenzura nałożona przez Anglię po wyzwoleniu Wilna spowodowała, że ich niezłomność i niezawinione cierpienia za miłość do Ojczyzny nie była znana nie tylko w ówczesnej Europie, ale przede wszystkim Polakom mieszkającym w innych regionach naszego kraju. Znali te losy tylko mieszkańcy Lwowa, bo identycznie zostali potraktowani jego obrońcy jeszcze w tym samym miesiącu lipcu 1944 r. W naszych podróżach nie mogło zabraknąć miasta moich przodków – Wilna. Udaliśmy się na dzisiejszą Litwę, na dawne ziemie wileńskie zamieszkałe przez Polaków w czerwcu 2019 r. Wcześniej byliśmy w samym Wilnie w 1988 r. Wilno bardzo wypiękniało w ciągu tych 30 lat. Wiele świątyń powróciło do swego pierwotnego przeznaczenia – czyli do miejsc sprawowania Mszy świętych i przestrzeni otwartych dla modlących się wiernych. Ale konsekwentnie zacierane są ślady związane z życiem Józefa Piłsudskiego. Dla Litwinów Piłsudski to wróg, nie bohater. Wszak „zabrał” im Wilno w 1921 r. Gdyby nie nasz reprint starego przewodnika, to nie znaleźlibyśmy żadnego śladu bytności w tym mieście tego zasłużonego dla Polski wielkiego człowieka. No może poza cmentarzem na Rossie, gdzie odnaleźliśmy też grób brata Marszałka – Adama – pełnił on funkcję Starosty miasta – a także grób pierwszej żony Marszałka – Marii z Korpolewskich. Zaskoczyło nas, że więzienie na Łukiszkach to kompleks kilku budynków z żółtej cegły, gdzie na pierwszy plan wysuwają się charakterystyczne dla cerkwi pozłacane kopuły. Nie sprawdzałam wcześniej informacji na temat tego obiektu i spodziewałam się jednego budynku. Takiego jak klasztor OO Bazylianów czy OO Dominikanów. Budynek klasztoru OO Bazylianów po kasacie zakonu przez rosyjskiego zaborcę zamieniono na więzienie. Tam osadzono młodych Filaretów a wśród nich naszego przyszłego wieszcza – Adama Mickiewicza. Dzisiaj budynek odremontowano i zamieniono na hotel. Staraniem Polskiego Towarzystwa Literatury na terenie tego kompleksu wybudowano oddzielny nieduży budyneczek, gdzie odtworzono celę w której przebywał nasz poeta. Także budynek klasztoru Ojców Dominikanów, przy kościele Św. Ducha, gdzie przez lata znajdował się pierwowzór obrazu „Jezu, Ufam Tobie” przez długie lata po kasacji zakonu służył jako miejsce oczekiwania dla więźniów skazanych na wywózki na Syberię. Tu przebywał między innymi Rafał Kalinowski uczestnik Powstania Styczniowego, późniejszy karmelita i święty. Nie tylko w Wilnie zaborca wykorzystywał zrabowane zakonnikom ich domy, robił to w wielu miejscach, gdzie zaplanował utworzyć więzienia. W 2011 r będąc na Białorusi w Grodnie cieszyliśmy się, że trwa restauracja ołtarza głównego w świątyni zbudowanej i należącej wcześniej do OO Jezuitów. To oznaczało jedno. Świątynię zwrócono po wielu latach katolikom. Obok świątyni stał duży budynek charakterystyczny dla budowli klasztornych, używany przez teraźniejsze władze jako więzienie. Rzucał się w oczy mur opleciony drutem kolczastym. Wszyscy trzej zaborcy mieli takie upodobanie: zamieniać zrabowane klasztory na więzienia. Tu na Pomorzu takim przykładem jest klasztor OO Cystersów w Koronowie koło Bydgoszczy którego kościół obecnie jest Bazyliką Mniejszą p. w. Wniebowzięcia NMP a pozostałe budynki to ciężkie więzienie funkcjonujące do dziś.

Korzystaliśmy ze wspomnień Kazimiery Paradowskiej z domu Żejmo i własnych zasobów zdjęć autorstwa Konrada.

Wanda i Konrad Lange

A. Wspomnienia Kazimiery Paradowskiej

B. Albumy:

Więzienie na Łukiszkach w Wilnie

Rossa – wybrane groby

Wilno – więzienia znanych postaci

Bazylika katedralna św. Franciszka Ksawerego w Grodnie

Kolegiata Wniebowzięcia NMP w Koronowie w 2008 r.

Related Posts

Enter your keyword