Tu się wszystko zaczęło

Podróże z duszą: Tu się wszystko zaczęło

Podróże z duszą: Tu się wszystko zaczęło

ROK 2020, to okres w którym świętować będziemy dwa ważne dla nas, Polaków, jubileusze wydarzeń historycznych. Pierwsza uroczystość przypada na maryjny miesiąc maj.

100 lat temu – 18 maja 1920 roku urodził się największy w naszych dziejach Polak KAROL JÓZEF WOJTYŁA, znany w świecie jako Papież JAN PAWEŁ II.

Z okazji tego jubileuszu pojawiły się prezenty. Nie dla jubilata, ale dla nas, niejako od niego. Pierwszy to informacja o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego rodziców papieża – Emilii i Karola Wojtyłów. Drugi to fotografia grobu na żydowskim cmentarzu w Wadowicach (zamieszczona w Gościu Niedzielnym nr 20/2020). Na macewie znajduje się napis w językach polskim i hebrajskim: „Dr Samuel Taub. LEKARZ. Ur. 1.XII.1869. Zm. 3.II.1933. Życie swoje ofiarnie poświęcił cierpiącej ludzkości.” Ten żydowski lekarz przyczynił się także do tego, że Emilia Wojtyłowa 18 maja 1920 roku urodziła zdrowego i silnego chłopca. Wszystko zaczęło się w niewielkim polskim miasteczku WADOWICE. W wynajętym mieszkaniu w kamienicy położonej przy wadowickim Rynku, przy ulicy Kościelnej 7 w sąsiedztwie rzymskokatolickiej świątyni Ofiarowania Najświętszej Marii Panny, 18 maja 1920 roku pomiędzy godziną 17.00 a 18.oo, rodzi się zdrowe, silne dziecko płci męskiej. Poród odbiera położna pani Tatarowa. Obie kobiety, rodząca matka i akuszerka, słyszą przez otwarte okno śpiew Litanii Loretańskiej, którą mieszkańcy śpiewają w pobliskim kościele parafialnym. Wśród modlących się jest tato rodzącego się dziecka Karol. Czas porodu żony spędza bowiem na modlitwie o szczęśliwe rozwiązanie. Jest to trzeci poród Emilii. W rodzinie jest już 14-letni syn: Edmund. Radość rodziców dziecka Karola i Emilii WOJTYŁO jest przeogromna, bo to dziecko to dla nich CUD. Tak samo twierdzi ks. Józef Naumowicz. Przez 7 miesięcy, gdy dzieciątko nosiła jego mama pod swym serduszkiem był czasem udręki, niepewności i lęku. Im bardziej ogarniał przyszłą mamę lęk, tym bardziej jej mąż Karol był przy niej i ją wspierał. Bez wątpienia siła i determinacja męża pomogły pani Wojtyłowej wytrwać i urodzić to dziecko. Znany w Wadowicach lekarz położnik Jan Moskala nie zgadza się na prowadzenie tej ciąży po wcześniejszej diagnozie, że ona jest zagrożona i nie ma szans na jej donoszenie i urodzenie zdrowego dziecka. Jedynym rozwiązaniem jakie proponuje ten lekarz to aborcja. Wcześniej w 1916 roku rodzice pochowali maleńką córeczkę Olgę, która przeżyła po swoim narodzeniu zaledwie kilkanaście godzin. Zachłysnęła się wodami płodowymi. Pracujący na terenie koszar w Wadowicach doktor wszechnauk lekarskich Samuel Taub do którego zwrócili się z prośbą o prowadzenie ciąży państwo Wojtyłowie, wyraża zgodę, ale stawia twarde warunki. Wszelką odpowiedzialność za konsekwencje tego porodu i ewentualnych powikłań, rodzice biorą na siebie. Ryzyko ze strony lekarza jest bardzo duże, bo ciąża jest rzeczywiście zagrożona, grożą powikłania matce po porodzie ze śmiercią położnicy włącznie. Małżonkowie przystają na warunki lekarza. Wszystko zawierzają woli Bożej i podejmują wspólnie decyzję – pozwolą się temu dziecku urodzić. Emilia nie była sama, bardzo wspierał ją w tym trudnym dla niej okresie jej mąż Karol.

Narodzony syn zostaje ochrzczony w dwa dni po narodzeniu- czyli 20.05.1920 roku i otrzymuje dwa imiona: Karol po tacie i Józef. Szafarzem Sakramentu Chrztu był proboszcz wadowickiej fary, prywatnie przyjaciel pana Karola, ks. Franciszek Żak. Rodzicami chrzestnymi byli krewni ze strony mamy: Józef Kuśmierczyk, szwagier Emilii i Maria Wiadrowska, siostra mamy małego Karola, która będzie mu pomagała w czasach niemieckiej okupacji w Krakowie. Przy tej chrzcielnicy modlił się Karol Wojtyła, kiedy po raz pierwszy odwiedził rodzinne miasto jako papież 7 czerwca 1979 roku. Powtórzył ten gest w czerwcu 1999 roku wypowiadając te słowa: „Z głęboką czcią całuję ten próg domu Bożego – wadowickiej fary, a w niej chrzcielnicę, przy której zostałem wszczepiony w Chrystusa”. Szczęśliwie zachowało się miejsce urodzenia przyszłego papieża. W dwupokojowym mieszkaniu urządzono najpierw izbę pamięci zawierającą niektóre meble i sprzęty z tamtego okresu. W 2014 roku oddano do użytku multimedialne muzeum o powierzchni 1000 m2 adaptując do tego celu całą kamienicę. Fara w której młody Karol Wojtyła przyjął sakrament Chrztu Świętego, przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, przyjął sakrament Bierzmowania, w której służył do Mszy Świętej jako ministrant, została podniesiona w 1992 do godności Bazyliki Mniejszej. Teraz jest ona odnowiona i wzbogacona o nową kaplicę z relikwiarzem i krwią Świętego Jana Pawła II. Ważną rolę w odkrywaniu talentów u naszego papieża odegrało środowisko szkolne.

W Wadowicach działała prężnie jedyna w powiecie szkoła średnia – gimnazjum im. Marcina Wadowity. W tej szkole zdawał maturę w 1938 roku 18-letni uczeń- Karol. W zachowanym budynku tej szkoły nadal uczą się młodzi wadowiczanie. Przed wejściem do budynku znajduje się rzeźba młodego ucznia – Karola Wojtyły w charakterystycznej czapce jaką wówczas nosili uczniowie. Można posiedzieć na ławeczce wraz z Nim. Nauczyciele wychowywali wadowicką młodzież w najlepszych ideałach umiłowania Ojczyzny, ale także poszanowaniu innych. Wadowice w czasach młodości Karola Wojtyły były miastem wieloetnicznym z silnie zaznaczoną obecnością społeczności żydowskiej liczącej 16% mieszkańców. Żydzi zajmowali ważną pozycję w mieście i znani byli z patriotycznej postawy. W czasie kształtowania młodego, zdolnego, chłonnego wiedzy młodzieńca Karola w jego rodzinnym mieście działa kilka scen teatralnych:

1/ scena gimnazjalna prowadzona przez prof. Kazimierza Forysia,

2/ scena parafialna, gdzie koło dramatyczne prowadził ks. dr. Edward Zecher,

3/ Amatorski Teatr Dramatyczny założony w latach 30-tych przez Mieczysława Kotlarczyka.

Pan Mieczysław Kotlarczyk przygotowywał do pierwszych wystąpień publicznych licealistę Karola. To on uczył go dykcji i ekspresji gestu scenicznego. Był autorytetem dla młodego chłopaka, później darzył go przez wiele lat przyjaźnią. Ton życiu artystycznemu miasta nadawała grupa literacko-plastyczna CZARTAK. Swoje spotkania odbywała w dworku gorzeńskim literata Emila Zegadłowicza. Życie duchowe i religijne młody Karol zgłębiał i umacniał nie tylko w swojej parafii, ale także w świątyniach klasztornych w swoim mieście. W maju 1929 roku przyjął po raz pierwszy Komunię Świętą, w miesiąc po śmierci mamy. W tym samym miesiącu w kościele św. Józefa przynależącym do OO Karmelitów Bosych przyjął z rąk Ojca Sylwestra szkaplerz, który od tej pory zawsze nosił. Budował tę świątynię i klasztor, i tu mieszkał przez jakiś czas św. Rafał Kalinowski. Świątynia przetrwała i nadal służy wiernym w Wadowicach. Wkrótce po założeniu szkaplerza został przyjęty do koła ministrantów, co było spełnieniem jego marzeń. Ministrantami z tego koła opiekował się wówczas ks. Kazimierz Figlewicz. Ten kapłan formował duchowo młodego Karola, ponieważ był jego kierownikiem duchowym w okresie nauki w gimnazjum. Ukochał Matkę Jezusa i często ją odwiedzał także w jej Sanktuarium w pobliskich Zebrzydowicach. Miłość do gór i do otaczającej przyrody rozbudził w nim jego starszy o 14 lat brat Edmund. Zabierał go w ukochane Tatry. Wprowadził go w świat akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego zabierając na obronę swojego doktoratu. Wadowice to miejsce, gdzie przyszły papież ukochał słowo. Ta miłość spowodowała, że zapisał się na polonistykę na Uniwersytet w Krakowie. Obaj z ojcem opuszczają Wadowice i zamieszkują w wynajętym 2 pokojowym mieszkaniu w suterenie na Dębnikach przy ulicy Tynieckiej 10. Po śmierci matki i brata tata był dla Lolka wszystkim. Tato prowadzi dom, bo jest już wtedy emerytem wojskowym, a młody Karol uczęszcza na wykłady i ćwiczenia na Uniwersytet. Częstym gościem Karola był kolega z roku Juliusz Kydryński – brata znanego konferansjera Lucjana Kydryńskiego. Wybuch II wojny światowej powoduje, że młody Karol podejmuje ciężką fizyczną pracę na trzy zmiany w kamieniołomach. I studiuje w wolnym czasie na tajnych kompletach. Tak samo jak jego kolega Juliusz Kydryński. 18 lutego 1941 roku umiera jego tata. Czuwają przy zwłokach obaj przyjaciele, rozmawiając o życiu, przeplatając te chwile modlitwą. Juliusz Kydryński uważał, że ta noc była dla przyjaciela przełomowa i wpłynęła na to, że został księdzem. Przez okres od pogrzebu jego taty tj. od lutego 1941 r do września 1941r. osamotniony Karol mieszka z rodziną Kydryńskich. Troszczył się o młodszą siostrę Juliusza i Lucjana Marię, jak o własną siostrę. Mamie przyjaciela oddaje deputaty fabryczne – groch, kaszę i mleko. Potem przeprowadza się do dawnego mieszkania i mieszka tam z rodziną Mieczysława Kotlarczyka, którego sprowadza z Wadowic. Od 1942 roku uczęszcza na tajne komplety już jako kleryk Seminarium Duchownego. Rezygnuje więc z polonistyki, choć nie rezygnuje z aktorstwa w tajnych spektaklach w Teatrze Słowa Mieczysława Kotlarczyka. Omal nie zginął w czasie wojny. W 1944 r potrąciła go niemiecka ciężarówka. Leżał na ziemi i nie dawał znaków życia. Widząc leżącego robotnika Józefa Florek wysiadła z tramwaju, by mu pomóc. Nagle zatrzymał się samochód i wysiadł z niego hitlerowiec. Kobieta zamarła. Oficer kazał jej przynieść wodę z pobliskiego rowu. Przemyli nią twarz Karola, a gdy oprzytomniał Niemiec polecił zawieść go do szpitala. Leżał tam 12 dni – miał złamany obojczyk i wstrząśnienie mózgu. Po wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r. Niemcy postanowili zatrzymać młodych mężczyzn, by zapobiec powstaniu w Krakowie. Gdy przeprowadzili rewizję w domu przy ulicy Tynieckiej 10, gdzie mieszkał Karol, przeczesali parter i piętro. On stał za drzwiami sutereny, ale tam nawet nie zajrzeli.

Po święceniach kapłańskich posługę w pierwszej miejskiej parafii podjął w Krakowie w parafii św. Floriana w 1949 r. To tutaj rozpoczęła się jego praca duszpasterska ze studentami Politechniki . Dwie studentki Politechniki Krakowskiej Teresa Skawińska i Zofia Jaroń, mieszkanki internatu prowadzonego przez siostry nazaretanki zachwycają się konferencjami, które wygłasza młody duchowny. Odnajdują go w kościele św. Floriana, gdzie podjął pracę jako wikary i jest to ks. Karol Wojtyła. Proszą go o poprowadzenie duszpasterstwa dla studentów Politechniki Krakowskiej. Z radością się godzi na tę formę posługi kapłańskiej i po uzyskaniu zgody księdza proboszcza tego kościoła rozpoczynają się wykłady systematycznie w każdy czwartek wieczorem przy bocznym ołtarzu w lewej nawie kościoła. Tematem pierwszego spotkania jest Rozważanie o istocie człowieka. Po wykładzie była dyskusja, pytania pisano na kartkach. Spotkania trwały długo, ku niezadowoleniu pana kościelnego, który pobrzękiwaniem kluczy przynaglał do wyjścia. Nikt nie zwracał na niego uwagi, bo tak interesujące były te dyskusje. Dziś w tym miejscu wisi piękny obraz młodego kapłana Karola Wojtyły. To z tą grupą wybrał się na pierwszą wycieczkę w Tatry, bo nigdy nie widział kwitnących krokusów. Na tę pierwszą wycieczkę stawiły się na dworcu w Krakowie same dziewczęta. Sytuacja niezręczna, więc tutaj rodzi się myśl, by towarzyszącego im kapłana nazywać po prostu WUJKU. Wujek ma strój sportowy, cywilny, a sutannę schowaną w plecaku. Zakłada ją tylko na cerebrację Mszy Świętej w plenerze, na którą ma zgodę księdza biskupa. Lata 50-te to czas inwigilacji młodzieży i kapłanów, na dworcach stoją „smutni panowie” obserwujący podróżnych. Siłą rzeczy te wyjazdy odbywają się w pełnej konspiracji. Po latach już jako papież, gdy zapraszał je do Watykanu, lubił podkreślać: „to one mnie odkryły”.

Patrzę na fotografię płyty nagrobnej z grobu papieża Jana Pawła II pochodzącą z grot Watykańskich, która dziś znajduje się w dolnym kościele Sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie na Białych Morzach i przychodzi mi taka myśl. „Nic nie jest przypadkiem. Dla mnie osoby wierzącej wszystko co spotkało Karola Wojtyłę od cudu narodzin do tronu papieskiego to prowadzenie Opatrzności Bożej. Wszystko się tu w Wadowicach zaczęło od cudu narodzin i powróciło, by patronować mieszkańcom tego grodu”. 18 maja 2012 roku kardynał Stanisław Dziwisz wręczył burmistrzowi miasta Wadowice dekret ustanawiający błogosławionego Jana Pawła II patronem miasta.

Korzystałam z artykułów zawartych w Gościu Niedzielnym i Dobrym Tygodniu.

Maj 2020 rok. Wanda Lange

Zapraszamy do obejrzenia naszych albumików:

Bazylika Ofiarowania Najświętszej Mari Panny w Wadowicach

Kościół św. Józefa

Wadowice miasto rodzinne Jana Pawła II

Kościół św. Floriana w Krakowie

Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie

Wanda i Konrad Lange

Related Posts

Enter your keyword