Gdzie leży Kępa Redłowska i dlaczego tak przyciąga?
Leśno-klifowy rezerwat w samym sercu Gdyni
Kępa Redłowska to rezerwat przyrody rozciągający się wzdłuż linii brzegowej Gdyni, między Orłowem a Śródmieściem. Z jednej strony morze i strome klify, z drugiej – wysoczyzna porośnięta lasem bukowo-dębowym. Wszystko w zasięgu spokojnego spaceru od miejskich ulic, ale wystarczająco daleko od zgiełku, by usłyszeć szum fal i liści.
To jedno z tych miejsc, w których morze, las i klif spotykają się na bardzo małej przestrzeni. Z górnych partii ścieżek widać zatokę, port gdyński, Molo w Orłowie, a przy przejrzystej pogodzie nawet Półwysep Helski. W dole słychać rozbijające się o brzeg fale, a przez korony drzew przebijają promienie słońca. Dla jednych to punkt widokowy i obowiązkowy „instagramowy” przystanek, dla innych – teren spokojnego, powolnego spaceru.
Rezerwat ma około kilkudziesięciu hektarów powierzchni i obejmuje zarówno klif morski Kępy Redłowskiej, jak i przyległy las z siecią ścieżek. Nie jest to rozległy park krajobrazowy, raczej kompaktowy fragment wybrzeża, który można przejść w kilkadziesiąt minut, ale równie dobrze spędzić tam pół dnia, schodząc po kolei do wszystkich zejść na plażę.
Krajobraz: klif, morze i miasto w jednym kadrze
Kępa Redłowska to przede wszystkim klifowe widoki na morze. Strome zbocza, na których rosną drzewa, miejscami odsłonięte piaskowce i gliny, urwiska schodzące niemal pionowo ku plaży – to krajobraz zupełnie inny niż długie, płaskie plaże w innych częściach Trójmiasta. W kilku punktach ścieżek nad klifem można stanąć niemal na skraju urwiska (z bezpiecznej odległości) i zobaczyć morze z wysokości kilkunastu–kilkudziesięciu metrów.
Charakterystyczne jest połączenie dwóch wrażeń: dzikiej przyrody i miasta w tle. Odwracając się w stronę lądu, widać zabudowę Gdyni, maszt na Kamiennej Górze, sylwety statków w porcie. Patrząc w stronę morza – tylko woda i horyzont. Ten kontrast sprawia, że spacer po Kępie Redłowskiej jest dobrym pomysłem zarówno dla osób szukających kontaktu z naturą, jak i tych, którzy chcą zobaczyć Gdynię z nieco innej, bardziej „dzikiej” perspektywy.
Klifowe widoki a spacer „bez pośpiechu”
Wyjątkowość Kępy Redłowskiej polega także na tym, że nie trzeba gonić za atrakcjami. Klif, ścieżki, zejścia na plażę i punkty widokowe są tu rozproszone na tyle równomiernie, że spacer sam się układa: najpierw łagodniejszy odcinek przez las, potem krótki postój na punkcie widokowym, zejście na plażę, chwilę dalej kolejne wejście na górę i tak aż do Orłowa lub Śródmieścia.
Dla wielu osób to idealne miejsce na powolny spacer: bez precyzyjnych planów, bez patrzenia na zegarek, z możliwością reagowania na to, co akurat przyciągnie uwagę – szum fal, promienie słońca między drzewami, ciekawy pień, porosty na pniu, albo po prostu wygodna ławka z widokiem. Kępa Redłowska uczy, że nie trzeba „zaliczać” atrakcji – wystarczy iść, zatrzymywać się tam, gdzie ma się ochotę i dać oczom trochę przestrzeni.
Jak dojechać do Kępy Redłowskiej i skąd zacząć spacer?
Dojazd komunikacją miejską
Do rezerwatu Kępa Redłowska można dotrzeć z kilku stron. Najwygodniej zaplanować trasę w taki sposób, by wejść w jednym miejscu, a wyjść w innym, dzięki czemu spacer będzie miał naturalny początek i koniec bez powrotu tą samą drogą.
Najpopularniejsze punkty startowe przy dojeździe komunikacją miejską:
- Przystanek SKM Gdynia Orłowo – stąd można przejść przez Molo w Orłowie na plażę i wejść na klif od strony południowej. To wariant dla osób, które chcą zacząć od klasycznego widoku molo na tle klifu.
- Przystanek SKM Gdynia Redłowo – z tego miejsca można wejść do lasu na Kępie Redłowskiej od strony zachodniej, kierując się ścieżkami w stronę klifu i morza. Trasa jest nieco dłuższa, ale spokojniejsza.
- Przystanek autobusowy „Polanka Redłowska” – zlokalizowany przy ul. Ejsmonda, w pobliżu plaży miejskiej i parku na Polance Redłowskiej. To dobry punkt startowy dla osób, które chcą podejść do klifu od strony Śródmieścia Gdyni.
SKM zapewnia szybki dojazd zarówno z Gdańska, jak i z Sopotu. Wystarczy wysiąść na jednej ze stacji i po kilkunastu minutach pieszo jest się już w lesie, nad klifem lub na plaży. To duży atut Kępy Redłowskiej – brak konieczności organizowania samochodu, szukania miejsca parkingowego i stresowania się korkami.
Dojechać samochodem czy lepiej pieszo?
Jeśli ktoś jednak wybiera dojazd samochodem, najczęściej korzysta z okolicznych parkingów:
- parkingi w rejonie Polanki Redłowskiej, w sąsiedztwie ulicy Ejsmonda,
- miejsca parkingowe w okolicy ul. Orłowskiej i dojazdu do mola w Orłowie,
- uliczne miejsca parkingowe w okolicy dzielnicy Redłowo.
W sezonie letnim, w ciepłe weekendy, znalezienie wolnego miejsca może zająć trochę czasu. Z tego względu wiele osób łączy spacer nad klifem z dojściem z centrum Gdyni pieszo lub podjazdem SKM. Taka forma dojazdu jest jednocześnie bardziej zgodna z ideą spaceru bez pośpiechu – wyjście z pociągu, krótki marsz przez dzielnicę mieszkaniową, wejście do lasu i stopniowe zanurzanie się w innym rytmie.
Najlepsze miejsca startu w zależności od planu dnia
Wybór punktu startowego dobrze dopasować do tego, jak ma wyglądać cały dzień:
- Dla osób nastawionych na widoki i fotografię – dobrym pomysłem jest rozpoczęcie przy Molo w Orłowie i wejście na klif od południa. Najpierw zdjęcia molo z plaży, potem wspinaczka na górę i przejście ścieżką nad klifem w stronę Gdyni.
- Dla spacerowiczów z dziećmi – praktyczny jest start na Polance Redłowskiej lub przy plaży miejskiej w Gdyni. W razie zmęczenia można wrócić nad morze, skorzystać z placów zabaw, zjeść coś przy plaży i nie martwić się o powrót z daleka.
- Dla tych, którzy chcą przejść dłuższą trasę – warto zacząć przy SKM Redłowo lub nawet w centrum Gdyni i powoli wejść w rezerwat od strony lądu, kierując się dopiero później na klif.
Dobrym trikiem jest zaplanowanie trasy „z wiatrem”. Przy silnym wietrze od morza przyjemniej idzie się tak, by wiatr wiał w plecy, a nie prosto w twarz. Sprawdzając prognozę, można wybrać, czy lepiej zacząć od Orłowa i iść w stronę Gdyni, czy odwrotnie.

Najpiękniejsze klifowe punkty widokowe na Kępie Redłowskiej
Klif w Orłowie – klasyka widoków na morze
Najbardziej rozpoznawalnym fragmentem Kępy Redłowskiej jest klif orłowski, często fotografowany razem z drewnianym molo. Patrząc z plaży w Orłowie, klif tworzy charakterystyczny, łukowaty fragment wybrzeża, a ścieżki w górnych partiach drzew prowadzą do kilku naturalnych punktów widokowych.
Na klif można wejść kilkoma mniej lub bardziej stromymi ścieżkami, biegnącymi z plaży ku górze. Na górze rozciąga się leśna ścieżka, która w kilku miejscach zbliża się do krawędzi skarpy. Największe wrażenie robią te miejsca, gdzie drzew jest mniej i otwiera się szeroki kadr na morze. Z jednej strony widać Orłowo, z drugiej – linię klifu urywającą się w stronę Redłowa.
W godzinach porannych światło jest miękkie, a plaża zwykle pusta. To dobry moment na spokojne zdjęcia lub po prostu na to, by postać chwilę przy barierce lub w bezpiecznej odległości od krawędzi i popatrzeć w dół na szum fal. Popołudniami, zwłaszcza w sezonie, na klifie i plaży bywa tłoczniej, ale kilka minut marszu dalej na północ już robi różnicę.
Leśne punkty widokowe na odcinku Redłowo – Polanka Redłowska
Między Orłowem a Polanką Redłowską ciągnie się ciąg kilku mniejszych punktów widokowych. Nie wszystkie są oznaczone tabliczkami, niektóre powstały po prostu tam, gdzie ścieżka zbliża się do krawędzi klifu, a drzewa nie zasłaniają całkowicie morza. Dlatego warto nie tylko iść „głównym traktem”, ale czasem skręcić w boczną, udeptaną ścieżkę prowadzącą bliżej skarpy.
Na tym odcinku widok jest nieco inny niż w Orłowie: mniej widać molo, więcej otwartego morza i linii brzegowej w stronę Gdyni. Na horyzoncie widać port, statki, a bliżej plażę, która miejscami zwęża się i ponownie poszerza. To także fragment, gdzie najsilniej odczuwa się wysokość – w dół prowadzą strome zejścia, a różnica poziomów między ścieżką a plażą bywa znacząca.
W kilku miejscach pojawiają się ławki lub pnie drzew, które naturalnie służą za miejsce odpoczynku. Zatrzymanie się choć na kilka minut pozwala „złapać” inną perspektywę niż tylko szybki rzut oka w biegu. Przeciągający się nad zatoką prom, zmieniająca się barwa wody, chmury przesuwające się nad linią Helu – to detale, których nie wychwyci się, idąc w pośpiechu.
Polanka Redłowska – widok na morze i panoramę Gdyni
Od strony Gdyni naturalnym zakończeniem klifowej trasy jest Polanka Redłowska. To otwarta, zielona przestrzeń nad morzem, z której rozciąga się widok zarówno na zatokę, jak i na zabudowę miasta: centrum, gdyńskie wieżowce przy nabrzeżu, charakterystyczny kształt Sea Towers i sylwetkę Daru Pomorza, jeśli akurat cumuje przy nabrzeżu.
Polanka jest dobrym miejscem, by po intensywnych wrażeniach klifowych przejść do bardziej rekreacyjnej części dnia. Można tu rozłożyć koc, odpocząć na ławce, przejść schodkami w dół na plażę, albo odwrotnie – zaczynając spacer na Polance, wejść w stronę lasu i klifu, by po kilkunastu minutach znaleźć się w zupełnie innym, bardziej dzikim otoczeniu.
Dla wielu osób to właśnie przecięcie linii klifu z „miejskim” widokiem Gdyni jest najbardziej charakterystycznym obrazem Kępy Redłowskiej. Odwracając się w stronę city, widzi się nowoczesne miasto portowe. Patrząc w stronę lasu i morza – rezerwat, który mógłby być równie dobrze kilkadziesiąt kilometrów od jakiejkolwiek dużej miejscowości.
Trasy spacerowe: od krótkich przechadzek po dłuższe wędrówki
Krótki spacer z widokiem: od Orłowa na klif i z powrotem
Osoby, które mają do dyspozycji godzinę – dwie, często wybierają krótką pętlę z Orłowa. Taki spacer można zaplanować w prosty sposób:
- Start przy SKM Gdynia Orłowo i przejście na Molo w Orłowie.
- Chwila na molo, zdjęcia z widokiem na klif.
- Wejście na plażę i podejście do podstawy klifu.
- Wejście ścieżką na górę (kilka wariantów, od łagodniejszych do bardziej stromych).
- Krótki spacer ścieżką nad klifem w stronę Redłowa, aż do jednego z punktów widokowych.
- Powrót tą samą ścieżką lub inną, równoległą przez las.
To trasa, która łączy klasyczny widok molo + klif z wrażeniem przebywania w lesie i na wysokości. Nie wymaga świetnej kondycji, choć wejście z plaży na klif może lekko podnieść tętno. Dla wielu osób to pierwszy kontakt z Kępą Redłowską i zachęta do powrotu na dłuższy spacer.
Dłuższy spacer bez pośpiechu: Orłowo – Kępa Redłowska – Polanka Redłowska
Najpełniejszym doświadczeniem rezerwatu jest przejście całego odcinka od Mola w Orłowie do Polanki Redłowskiej lub w odwrotnym kierunku. To trasa na 2–4 godziny w zależności od liczby przerw, schodzenia na plażę, fotografowania i odpoczynków na ławkach.
Przykładowy schemat takiej wędrówki:
Całodniowa wędrówka: z centrum Gdyni przez rezerwat do Orłowa
Dla osób, które lubią spokojne, dłuższe trasy, ciekawą opcją jest wyjście z samego centrum Gdyni i dojście pieszo aż do Orłowa, głównie przez las i ścieżki rezerwatu. To sposób na dzień bez komunikacji miejskiej – od miejskiego zgiełku po ostatnie kroki na orłowskim molo.
Przykładowy przebieg trasy może wyglądać tak:
- Start przy plaży miejskiej lub Bulwarze Nadmorskim w Gdyni.
- Wejście na Polankę Redłowską i podejście w stronę ścieżek prowadzących na klif.
- Przejście leśnym grzbietem Kępy Redłowskiej w stronę południową, z kilkoma „odskokami” do punktów widokowych.
- Powolne zejście w kierunku Orłowa, z możliwością wyjścia na plażę w kilku miejscach.
- Odpoczynek przy Molo w Orłowie, posiłek i ewentualny powrót SKM.
Tempo takiej wędrówki wyznaczają nie kilometry, ale liczba przystanków. Kawa wypita na ławce z widokiem na zatokę, krótka przerwa na czytanie na Polance, zejście na plażę po drodze – to detale, które wydłużają trasę do całego dnia, ale sprawiają też, że trudno ją pomylić z treningiem biegowym.
Osoby, które znają tylko bulwar i plażę miejską, często są zaskoczone, jak szybko za ostatnimi zabudowaniami zaczyna się teren przypominający typowy nadmorski las sosnowy. Różnica w odczuwalnej temperaturze i hałasie jest zauważalna już po kilku minutach podejścia.
Pętla z Redłowa: przez środek lasu i nad samą krawędzią
Ciekawą propozycją na pół dnia jest pętla, którą można zacząć i skończyć przy SKM Gdynia Redłowo. Ten wariant daje szansę przejścia zarówno środkiem rezerwatu, jak i fragmentami przy samej krawędzi klifu, bez konieczności organizowania transportu „z drugiej strony”.
Przebieg takiej pętli bywa różny, ale prosty schemat wygląda następująco:
- z przystanku SKM wejście w stronę lasu, omijając zabudowę dzielnicy,
- przejście jednym z główniejszych traktów w głąb Kępy Redłowskiej, z dala od skarpy,
- skręt na ścieżkę biegnącą bliżej krawędzi, dojście do kilku punktów widokowych,
- zawrócenie inną, równoległą trasą w głąb lasu i wyjście z powrotem przy Redłowie.
Takie „ósemki” i pętle w lesie dają możliwość dopasowania długości spaceru do samopoczucia. Kto poczuje zmęczenie, może wcześniej odbić w stronę miasta; kto ma więcej energii, dorzuca dodatkowy „ząbek” przy klifie lub schodzi na plażę. To wygodne rozwiązanie dla osób, które nie lubią sztywnego planu i wolą improwizować w terenie.
Spacer naprawdę bez pośpiechu: jak zwolnić na Kępie Redłowskiej
Klif i las przyciągają też tych, którzy chcą nie tyle „zaliczyć” trasę, co spędzić czas wolniej niż na co dzień. W tym miejscu zwrócenie uwagi na kilka prostych nawyków zmienia zwykły spacer w coś bardziej regenerującego.
Rytm kroków zamiast gonitwy za punktami na mapie
Największa pokusa na Kępie Redłowskiej to szybkie przejście „od punktu do punktu”: od molo do pierwszego klifu, od klifu do kolejnej polany, od polany do zejścia na plażę. Tymczasem magia tego miejsca ujawnia się dopiero wtedy, gdy przestaje się gonić atrakcje, a zaczyna zauważać to, co pomiędzy nimi.
Pomaga kilka prostych trików:
- zamiast patrzeć tylko na zegarek czy aplikację z kilometrami, raz na jakiś czas zatrzymać się na kilkanaście oddechów i rozejrzeć bez celu,
- zmieniać tempo marszu – raz iść wolniej, raz przyspieszyć, ale nie wpaść w ciągłe „spieszmy się”,
- wybierać boczne ścieżki, mniej uczęszczane, nawet jeśli oznacza to odejście od „najkrótszej drogi”.
W praktyce często wygląda to tak, że ktoś planuje „szybki wypad na dwie godziny”, a wraca po czterech, bo zatrzymał się na dłużej na jednej z ławek, potem na plaży, a na końcu jeszcze na polanie. I bardzo dobrze – taki właśnie jest potencjał tego miejsca.
Murawa, piasek, korzenie drzew – proste przyjemności po drodze
Między Orłowem a Gdynią łatwo znaleźć miejsca, gdzie można po prostu usiąść na ziemi, oprzeć się o pień drzewa, zdejmując na chwilę buty. Dla wielu osób to dokładnie ten rodzaj odpoczynku, którego brakuje w mieście – ziemia pod ręką, zapach igliwia, delikatny szum liści.
Przydaje się mały koc lub chociaż lekka kurtka, którą można rozłożyć na trawie. Krótka przerwa na kanapkę, herbatę z termosu czy kilka stron książki zmienia charakter całego spaceru. Klif nagle staje się nie tylko miejscem „do obejrzenia”, ale czymś w rodzaju otwartego salonu na świeżym powietrzu.
Nawet kilkuminutowe zdjęcie plecaka z ramion, przeciągnięcie się i popatrzenie w górę na korony drzew robi różnicę. Słychać wtedy nie tylko morze, ale też skrzypienie gałęzi, nawoływania ptaków, czasem odległy dźwięk pociągu – mieszankę dźwięków miasta i lasu.
Spotkanie z żywiołem morza z bezpiecznej odległości
Klif tworzy szczególne poczucie kontaktu z morzem: jest się nad wodą, a jednocześnie w lesie, na wysokości. Ten kontrast działa najlepiej, gdy podejdzie się bliżej krawędzi, ale rozsądnie. Nie trzeba stać tuż nad urwiskiem, żeby silniej poczuć wiatr i szerokość zatoki.
Dobrym patentem jest wybranie jednego ulubionego punktu widokowego, do którego wraca się przy kolejnych wizytach. Niezależnie, czy będzie to klasyczny „balkon” nad Orłowem, czy jedno z mniej znanych miejsc pośrodku trasy, pozwala to obserwować zmiany: inny poziom morza, zmieniające się ułożenie pni i konarów, erozję brzegu.
Przy większym wietrze czy falowaniu warto zostać tam dłużej niż kilka minut. Wzrok po pewnym czasie przyzwyczaja się do rytmu fal, a wrażenie „ciągłego ruchu” przestaje męczyć. Zostaje tylko jednostajne, wyciszające kołysanie wody.

Bezpieczeństwo na klifie i szacunek dla przyrody
Rezerwat przyrody to miejsce, które wymaga trochę innego podejścia niż zwykły park miejski. Klif jest piękny, ale bywa nieprzewidywalny – szczególnie po intensywnych deszczach, zimą lub przy silnych sztormach.
Odległość od krawędzi – nie tylko formalność
W wielu miejscach Kępy Redłowskiej stoją tabliczki i barierki z prośbą o zachowanie dystansu od krawędzi. Pokusa „podejścia jeszcze o krok” jest duża, zwłaszcza przy ładnym świetle i chęci zrobienia zdjęcia. Tymczasem klif nie osuwa się w sposób spektakularny, jak w filmach – to raczej ciche, drobne obsunięcia, których ślady widać potem na plaży w postaci świeżych urwisk i nagich korzeni.
Bezpieczniej jest fotografować i podziwiać widoki z miejsca, gdzie grunt jest stabilny i suchy. Ścieżki wydeptane tuż przy samej krawędzi często biegną po glebie nadgryzionej przez erozję od spodu – z perspektywy spacerowicza tego nie widać, z plaży już tak. Lepiej stracić kilka stopni szerokości kadru niż ryzykować upadek.
Zejścia na plażę – które wybierać, których unikać
Między Orłowem a Gdynią istnieje kilka oficjalnych zejść na plażę, wyposażonych w schody lub ułożone w miarę stabilnie stopnie. Są też ścieżki dzikie, strome, wyślizgane, nierzadko kończące się urwanym fragmentem brzegu. Dla osób w sandałach, z dziećmi na rękach czy z psem na smyczy to prosta droga do kontuzji.
Jeśli grunt jest mokry, a na ścieżce widać ślady osunięć, lepiej zawrócić i poszukać innego zejścia. Plaża nie ucieknie, a kilka minut nadłożenia drogi przez las i tak bywa przyjemniejsze niż zjazd po błocie na tyłku. Szczególnie po zimie i po wiosennych roztopach skarpa bywa bardziej krucha niż latem.
Rezerwat to nie park rozrywki
Kępa Redłowska ma status rezerwatu przyrody, co przekłada się na kilka prostych zasad:
- nie ma tu miejsca na rozpalanie ognisk, grillowanie czy głośne imprezy,
- śmieci trzeba zabrać ze sobą – kosze nie stoją na każdym kroku, bo ich obecność oznaczałaby częstszy wjazd służb,
- roślin nie zrywa się „na pamiątkę”, a gałęzi nie łamie się na siedziska przy ognisku, bo ognisk po prostu nie powinno być.
Przy większej liczbie odwiedzających zachowanie takich, wydawałoby się, oczywistych reguł przekłada się na to, że las nadal pachnie lasem, a nie plastikiem i dymem. Dzięki temu możliwe jest doświadczenie prawdziwego „spaceru bez pośpiechu”, a nie wędrówki slalomem między porzuconymi butelkami.
Kępa Redłowska o różnych porach roku
Choć najwięcej osób pojawia się tu latem, klif i las zmieniają się z miesiąca na miesiąc. Inny jest dźwięk fal, światło, a nawet zapach powietrza. Dostosowanie spaceru do pory roku pozwala zobaczyć dobrze znaną ścieżkę na nowo.
Wiosna: pierwsza zieleń i spokojniejsze ścieżki
Wiosną Kępa Redłowska jest jeszcze stosunkowo spokojna. Młode liście dopiero się pojawiają, więc z wielu miejsc widać morze lepiej niż latem, gdy korony drzew gęstnieją. Ścieżki bywają miejscami błotniste, dlatego przydają się solidniejsze buty, ale w zamian za to łatwiej o ciszę – szczególnie w tygodniu, poza weekendami.
To dobry moment na odkrywanie bocznych odnóg szlaków i szukanie mniej oczywistych punktów widokowych. Ptaki są bardziej aktywne, więc w tle towarzyszą im ich odgłosy, dopełniając szum morza.
Lato: dłuższy dzień i kąpiele po drodze
Letnie miesiące sprzyjają łączeniu wędrówki klifem z kąpielą w morzu. Można zacząć dzień wcześnie, przejść fragment lasu, a potem zejść na jedną z plaż – orłowską, redłowską lub bliżej centrum Gdyni – i spędzić resztę czasu nad wodą. Dłuższy dzień pozwala spokojnie włączyć do planu kilka przerw bez poczucia presji czasowej.
Największym wyzwaniem lata bywa liczba ludzi na najpopularniejszych odcinkach. Żeby uniknąć tłumów, wiele osób wybiera poranne godziny albo późne popołudnia, gdy słońce chyli się już ku zachodowi, a klif nabiera ciepłych barw. Środek dnia lepiej spędzić w głębi lasu lub na mniej uczęszczanych fragmentach plaży.
Jesień: kolory liści i przejrzyste powietrze
Jesienią Kępa Redłowska zamienia się w galerię odcieni żółci, czerwieni i brązu. Kontrastują one z szarością lub granatem morza, co daje wyjątkowe kadry fotograficzne. Chłodniejsze powietrze poprawia widoczność – linia Helu, statki czy zabudowa Gdyni rysują się wyraźniej niż w letnich upałach.
To także dobry czas na dłuższe, spokojne przechadzki, gdy upał już nie męczy. Na ścieżkach jest sucho, ale poranna rosa czy pierwsze przymrozki potrafią sprawić, że drewniane schodki i kładki są śliskie. Warto zwolnić krok, szczególnie w cieniu drzew, gdzie wilgoć utrzymuje się dłużej.
Zima: surowy pejzaż i większa ostrożność
Zimą Kępa Redłowska pokazuje swoje surowsze oblicze. Gałęzie są nagie, przez co widok na morze staje się jeszcze szerszy, a fale w wietrzne dni wyglądają spektakularnie. Śnieg, nawet jeśli pojawia się tylko na kilka dni, zmienia cały krajobraz w jasną, kontrastową scenę.
Trzeba jednak liczyć się z tym, że śnieg i lód na ścieżkach potrafią utrudnić przejście, szczególnie na podejściach i zejściach prowadzących w stronę plaży. Przydatne są buty z lepszą podeszwą, czasem nawet nakładki antypoślizgowe. Po intensywnych opadach śniegu lub marznącego deszczu część stromych ścieżek lepiej omijać.
W zamian zimowe spacery oferują coś, czego trudno doświadczyć latem: ciszę przerywaną tylko szumem fal i skrzypieniem śniegu pod butami. Nawet fragmenty bliżej miasta wydają się wtedy bardziej odcięte od codziennego zgiełku.
Kępa Redłowska dla różnych typów spacerowiczów
Rodzinny spacer z dziećmi
Dla rodzin z dziećmi Kępa Redłowska jest naturalnym placem zabaw, ale o zupełnie innym charakterze niż miejski skwerek. Zamiast huśtawek są powalone pnie, pagórki, miękkie runo leśne. Młodszym dzieciom często wystarcza krótki odcinek między jednym z wejść od strony ulicy Kopernika czy Legionów a pierwszym punktem widokowym – bez presji „zaliczania” całej trasy.
W planie rodzinnego spaceru pomaga kilka prostych zasad. Dobrze jest ustalić krótsze etapy z przerwami: pierwszy postój przy widoku na morze, drugi przy ciekawym pniu czy rozwidleniu ścieżek, trzeci dopiero na plaży. Zamiast „chodź, bo musimy iść dalej” działa zaproszenie w stylu: „zobaczymy, co jest za następnym zakrętem, a potem zrobimy piknik”.
Dzieci bardzo szybko łapią różnicę między miejskim chodnikiem a leśną ścieżką. Skakanie przez kałuże, szukanie szyszek czy odcisków łap zwierząt w piasku wciąga bardziej niż kolejna „atrakcja” w formie zjeżdżalni. Przydaje się tylko zapas ciuchów na przebranie, jeśli plan zakłada schodzenie na plażę – piasek i woda zwykle wygrywają z deklaracjami „nie będę się bawić, tylko popatrzę”.
Kępa Redłowska dla biegaczy i osób trenujących
Las na klifie jest popularnym terenem do biegania, ale wymaga innego podejścia niż prosty bulwar. Trasa bywa pofałdowana, z podbiegami i zbiegami, korzeniami i odcinkami piasku. Dla wielu osób to właśnie jest zaletą – naturalny trening siły biegowej, bez konieczności szukania górki w mieście.
Dobrym kompromisem jest połączenie kilku pętli w lesie z fragmentem nadmorskiej ścieżki. Można na przykład rozpocząć spokojnym biegiem bulwarem w stronę Orłowa, potem odbić w górę jednym z wejść do lasu, zrobić krótszą pętlę po ścieżkach i wrócić na płaski odcinek przy morzu na schłodzenie organizmu. Zmiana podłoża i krajobrazu sprawia, że trening mija szybciej, nawet jeśli w sumie trwa dłużej niż zwykle.
Jeśli celem jest spokojny ruch dla zdrowia, a nie bicie rekordów, można potraktować klif jako teren do mieszanki marszu i truchtu. Podbiegi przechodzić szybkim krokiem, odcinki płaskie lekko przebiec. Taki rytm jest przyjazny dla stawów i pozwala zachować oddech na rozmowę – dobrą opcję dla osób, które traktują ruch bardziej towarzysko niż sportowo.
Spacer z psem – luz i zasady
Dla psów Kępa Redłowska jest istnym festiwalem zapachów. Ścieżki, lisie i dzicze tropy, zapach soli znad morza – to dla czworonogów ogromna stymulacja. Żeby spacer był przyjemny i dla opiekuna, i dla przyrody, warto połączyć pewien luz z kilkoma ograniczeniami.
Na klifie najlepiej prowadzić psa na dłuższej smyczy lub lince, szczególnie w pobliżu krawędzi i dzikich zejść. Nie chodzi tylko o ewentualny upadek – psy potrafią w ułamku sekundy ruszyć za ptakiem czy innym zwierzęciem w dół zbocza, a potem długo szukać drogi powrotnej. W głębi lasu, na szerszych ścieżkach, wiele osób pozwala psu na większą swobodę, byle nie wbiegał w podszyt i nie płoszył zwierząt.
Dobrym nawykiem jest też zabranie małej miski i wody, szczególnie latem. Na klifie nie ma strumieni ani kałuż, a zejście na plażę nie zawsze jest w planie. Po intensywnym powąchaniu setek śladów pies bywa bardziej spragniony niż opiekun.
Kępa Redłowska dla osób szukających ciszy
Jeśli celem jest przede wszystkim wytchnienie od miasta, kluczowe stają się pora dnia i wybór trasy. Najwięcej ludzi gromadzi się w okolicach głównych wejść oraz przy klasycznych punktach widokowych. Wystarczy jednak odejść jedną czy dwie odnogi ścieżek w bok, by nagle dźwięk rozmów zgasł w tle, a zostało tylko morze i wiatr.
Dobrym sposobem na spokojny spacer jest wejście do lasu z mniej oczywistych miejsc – na przykład od strony dzielnic mieszkalnych, a nie prosto z bulwaru. Wtedy drogę w stronę morza pokonuje się już w leśnej atmosferze, a klif pojawia się niejako „z zaskoczenia”, bez tłumu osób, które wysiadły z samochodu czy autobusu dosłownie kilkaset metrów wcześniej.
Przy planowaniu dnia przydaje się też prosty trik: jeśli tłoczno jest na ścieżkach bliżej morza, lepiej przenieść się nieco głębiej w las. Delikatna zmiana planu rzadko psuje spacer, a często daje dostęp do zupełnie innych widoków – nieco mniej spektakularnych, za to spokojniejszych.

Trasy i pomysły na niespieszny spacer
Nawet jeśli zna się Kępę Redłowską od lat, zestaw kilku prostych wariantów trasy ułatwia dopasowanie spaceru do dnia, pogody i energii. Nie trzeba ślepo trzymać się szlaków – las jest gęsto poprzecinany ścieżkami, które pozwalają skracać, wydłużać lub modyfikować wędrówkę na bieżąco.
Krótki spacer „po oddech” (ok. 40–60 minut)
To propozycja dla osób, które chcą zmienić powietrze po pracy, bez organizowania całodniowej wyprawy. Wystarczy wejść jednym z wejść od strony miasta (np. z okolic ulicy Kopernika, Legionów czy Redłowskiej), przejść kilkanaście minut w stronę klifu, zatrzymać się przy jednym punkcie widokowym i wrócić inną ścieżką.
Takie kółko nie wymaga specjalnego przygotowania – wystarczą wygodne buty i coś cieplejszego na wypadek wiatru przy krawędzi. Nawet w krótkim czasie da się poczuć wyraźną różnicę: zapach żywicy, odgłosy morza, poczucie przestrzeni. Dobrze sprawdza się jako regularny rytuał raz w tygodniu, zamiast kolejnej wizyty w galerii handlowej.
Półdniowa wędrówka z zejściem na plażę
Dla tych, którzy lubią połączyć las z morzem, idealna bywa trasa łącząca kilka fragmentów klifu z jednym lub dwoma zejściami na plażę. Można na przykład zacząć spacer od strony Gdyni, wejść do lasu w okolicy ścieżki biegnącej wzdłuż bulwaru, dojść do jednego z wyżej położonych punktów widokowych, potem stopniowo kierować się w stronę oficjalnego zejścia na plażę.
Na plaży pojawia się miejsce na dłuższą przerwę: koc, prosta przekąska, kawa z termosu. Potem da się wrócić do lasu innym zejściem, przejść krótszą pętlę wśród drzew i zakończyć spacer już bliżej miasta, tak by ostatni odcinek pokonać spokojnym krokiem chodnikiem lub ścieżką rowerową. Taki wariant jest elastyczny – można go skrócić lub wydłużyć w zależności od pogody i nastroju.
Dłuższa trasa: od centrum Gdyni po okolice Orłowa
Dla osób, które lubią dłuższe, kilkugodzinne przejścia, klasycznym wyborem jest wariant łączący centrum Gdyni, Kępę Redłowską i okolice Orłowa. Może on przybrać formę pętli: dojście jednym wariantem bliżej brzegu, powrót ścieżkami położonymi wyżej i dalej od morza.
Przy takim planie dzień zyskuje rytm: poranek w mieście, kilka godzin w lesie i nad wodą, powrót w stronę zabudowy, gdy ciało jest już przyjemnie zmęczone. Jeśli dodać do tego jeden dłuższy postój w spokojnym miejscu z widokiem, otrzymuje się pełnoprawną wycieczkę, bez konieczności dalekich dojazdów czy rezerwowania noclegów.
Spacer „na światło” – świt lub zachód słońca
Nie każdy lubi wstawać o świcie, ale kto choć raz wyszedł na klif przed pracą, często wraca do tego pomysłu. Wczesnym rankiem morze ma zupełnie inny kolor, a powietrze jest chłodniejsze i ostrzejsze. Ścieżki są prawie puste, więc nawet krótki odcinek w lesie potrafi nadać całemu dniu inny ton.
Zachód słońca to z kolei czas, gdy klif przybiera ciepłe, złote barwy. Drzewa rzucają długie cienie, a woda zmienia odcień z minuty na minutę. Wtedy dobrze jest zaplanować trasę tak, by kończyć ją właśnie przy jednym z widoków – nawet jeśli większość drogi prowadziła wcześniej głębiej w lesie. Powrót odbywa się już zwykle w półmroku, więc przydaje się latarka w telefonie i znajomość najprostszej drogi do miasta.
Małe rytuały, które zmieniają zwykły spacer
Kępa Redłowska sprzyja wypracowaniu własnych, powtarzalnych gestów. Dzięki nim każdy spacer przestaje być „kolejnym przejściem tą samą trasą”, a zamienia się w sekwencję znanych etapów. Proste rytuały pomagają też wolniej wejść w obecny moment, odłożyć na bok telefon i listę zadań.
Stałe punkty: „swoje” drzewo, ławka, widok
Niektórzy za każdym razem zatrzymują się przy tym samym drzewie o charakterystycznym kształcie, inni mają ulubioną ławkę lub fragment pnia, który pełni funkcję stołu. Taki powtarzający się element tworzy poczucie ciągłości – widać na nim zmieniające się pory roku, poziom wilgoci, nawet ślady po deszczach czy wichurach.
Zamiast gonić od atrakcji do atrakcji, można uznać, że celem spaceru jest dotarcie do jednego konkretnego miejsca, a reszta drogi jest tylko drogą. Odruch „jeszcze kawałek dalej” odsuwa się wtedy na bok, łatwiej zatrzymać się na dłużej, usiąść, zdjąć plecak i dać sobie kilkanaście minut bez ruchu.
Notatki z klifu: zdjęcia, szkice, zapiski
Przy Kępie Redłowskiej szczególnie wyraźnie widać, jak zmienny jest krajobraz: raz więcej piasku na plaży, raz bardziej podmyte korzenie, innym razem świeże obsunięcia. Proste notowanie tych zmian pozwala inaczej patrzeć na to miejsce – nie jak na stałą „atrakcję”, lecz jak na proces.
Może to być seria zdjęć robionych co kilka tygodni z tego samego punktu widokowego, szybki szkic klifu w notesie czy kilka zdań zapisanych w telefonie. Po roku czy dwóch powstaje osobisty zapis wędrówek: widać, kiedy było wyjątkowo wietrznie, kiedy śnieg utrzymał się dłużej, a kiedy lato zaczęło się wcześniej niż zwykle.
Chodzenie w ciszy – spacer bez telefonu
Jednym z najprostszych sposobów na głębszy kontakt z miejscem jest przejście choć części trasy w całkowitej ciszy. Bez muzyki, podcastów, nawet bez rozmowy. Kilkanaście minut takiego chodzenia zupełnie zmienia odbiór przestrzeni – nagle zamiast myśli o pracy pojawia się zapach igliwia, skrzypienie szyszek pod butami, szum wiatru w koronach drzew.
Nie chodzi o sztywny zakaz korzystania z telefonu, lecz o świadomą decyzję: od tego rozwidlenia ścieżek do pierwszego widoku na morze idę w ciszy. Dopiero później można sięgnąć po aparat czy muzykę. Taki prosty „kontrakt ze sobą” tworzy przestrzeń, w której las i klif rzeczywiście mają szansę wybrzmieć.
Jak przygotować się na niespieszny dzień na klifie
Spacer po Kępie Redłowskiej nie wymaga specjalistycznego sprzętu, ale kilka drobiazgów potrafi przesądzić o komforcie. Chodzi mniej o „turystyczny ekwipunek”, a bardziej o swobodę, która pozwala zostać dłużej, jeśli nagle okaże się, że dobrze się tu siedzi.
Co zabrać do plecaka
Przy wyjściu na kilka godzin sprawdza się prosty zestaw. W plecaku lub małej torbie może znaleźć się:
- lekki koc lub składana mata – do siedzenia na trawie, piasku czy pniu,
- kubek termiczny lub termos z ciepłym napojem, niezależnie od pory roku,
- coś prostego do jedzenia – kanapka, owoce, orzechy,
- cienka kurtka przeciwwiatrowa lub bluza, nawet latem,
- mała apteczka „codzienna”: plaster, chusteczki, środek do dezynfekcji,
- woreczek na śmieci (swój i ewentualnie po drodze znaleziony).
Taki zestaw zajmuje niewiele miejsca, ale sprawia, że nie trzeba kończyć spaceru tylko dlatego, że zrobiło się chłodniej na klifie lub nagle zachciało się herbaty z widokiem na zatokę.
Ubranie „na warstwy” i wygodne buty
Różnica temperatur między głębią lasu a krawędzią klifu bywa odczuwalna, szczególnie przy silniejszym wietrze. Dlatego najlepiej ubrać się warstwowo, tak by móc coś zdjąć lub dołożyć w zależności od miejsca i ruchu. Jedna cienka, przewiewna warstwa przy ciele, coś cieplejszego na wierzch i ewentualnie wiatrówka – to zestaw, który sprawdza się od wczesnej wiosny do późnej jesieni.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Gdzie dokładnie znajduje się Kępa Redłowska w Gdyni?
Kępa Redłowska leży w Gdyni, pomiędzy Orłowem a Śródmieściem. Rezerwat rozciąga się wzdłuż linii brzegowej Zatoki Gdańskiej, obejmując morski klif oraz przyległy las bukowo-dębowy.
W praktyce możesz wejść do rezerwatu m.in. od strony Polanki Redłowskiej (bliżej centrum Gdyni), dzielnicy Redłowo lub z plaży i mola w Orłowie od strony południowej.
Jak dojechać do Kępy Redłowskiej komunikacją miejską?
Najwygodniej dojechać SKM lub autobusem. Z Trójmiasta do Kępy Redłowskiej dostaniesz się w kilkanaście minut, a potem czeka Cię krótki spacer.
- SKM Gdynia Orłowo – dojście przez molo i plażę, wejście na klif od strony Orłowa.
- SKM Gdynia Redłowo – wejście do lasu od zachodu, spokojniejsze podejście do klifu.
- Przystanek „Polanka Redłowska” – przy ul. Ejsmonda, blisko plaży miejskiej i parku, dobre wejście od strony Śródmieścia.
SKM zapewnia bezpośrednie połączenie z Gdańska i Sopotu, dzięki czemu nie musisz korzystać z samochodu ani szukać parkingu.
Czy do Kępy Redłowskiej lepiej jechać samochodem, czy pieszo/SKM?
Do Kępy Redłowskiej można dojechać samochodem, korzystając z parkingów przy Polance Redłowskiej, w rejonie ul. Orłowskiej (dojazd do mola w Orłowie) lub ulicznych miejsc parkingowych w Redłowie.
W praktyce, szczególnie w sezonie letnim i w słoneczne weekendy, dużo wygodniejszy bywa dojazd SKM lub dojście pieszo z centrum Gdyni. Omijasz korki, problem z parkowaniem i lepiej wpisujesz wizytę w ideę „spaceru bez pośpiechu” – od wyjścia z pociągu stopniowo przechodzisz przez dzielnicę, las i klif.
Jaką trasę spaceru po Kępie Redłowskiej warto wybrać?
Trasa zależy od tego, jak chcesz spędzić czas. Kępa Redłowska nie jest ogromna – możesz przejść ją w kilkadziesiąt minut lub poświęcić na spokojny spacer pół dnia, schodząc po kolei do zejść na plażę.
- Widoki i fotografia: start przy molo w Orłowie, wejście na klif od południa i przejście ścieżką nad klifem w stronę Gdyni.
- Spacer z dziećmi: start przy Polance Redłowskiej lub plaży miejskiej – łatwiej wrócić na plac zabaw czy na plażę, jeśli dzieci się zmęczą.
- Dłuższa trasa: początek przy SKM Redłowo lub w centrum Gdyni, wejście do lasu od strony lądu, a dopiero dalej dojście do klifu.
Warto zaplanować przejście „z wiatrem”, tak by silny wiatr od morza wiał w plecy, a nie w twarz.
Jakie są najpiękniejsze punkty widokowe na Kępie Redłowskiej?
Najbardziej znanym punktem widokowym jest klif w Orłowie, z którego roztacza się klasyczny widok na morze i drewniane molo. Z plaży widać charakterystyczny łuk klifu, a z górnych ścieżek – panoramę zatoki, Orłowa i linii klifu w stronę Redłowa.
Między Orłowem a Polanką Redłowską znajduje się kilka leśnych punktów widokowych na klif, nie zawsze oznaczonych tabliczkami. W wielu miejscach ścieżki zbliżają się do krawędzi skarpy (trzeba zachować bezpieczną odległość), a widok łączy dziką przyrodę z panoramą Gdyni, portem i linią horyzontu na morzu.
Czy spacer po Kępie Redłowskiej jest odpowiedni na „spokojne wyjście bez pośpiechu”?
Tak, Kępa Redłowska jest wręcz stworzona do powolnego spaceru. Ścieżki, punkty widokowe i zejścia na plażę są rozłożone tak, że trasa „sama się układa” – przejście przez las, krótki postój przy klifie, zejście na plażę, kolejne wejście na górę.
Nie trzeba tu „zaliczać” atrakcji – możesz iść swoim tempem, zatrzymywać się przy ławkach z widokiem, wsłuchać się w szum fal i szelest liści, obserwować promienie słońca między drzewami i podziwiać widok na zatokę oraz Półwysep Helski przy dobrej pogodzie.
Kluczowe obserwacje
- Kępa Redłowska to kompaktowy leśno-klifowy rezerwat w Gdyni, położony między Orłowem a Śródmieściem, łączący morze, strome klify i bukowo-dębowy las.
- Miejsce wyróżnia się unikatowym połączeniem dzikiej przyrody z miejską panoramą – z klifu widać zatokę, port, molo w Orłowie i zabudowę Gdyni.
- Trasy spacerowe są krótkie, ale urozmaicone: prowadzą przez las, punkty widokowe i zejścia na plażę, pozwalając zarówno na krótki spacer, jak i kilkugodzinne włóczenie się bez konkretnego planu.
- Charakter spaceru po Kępie Redłowskiej sprzyja „zwalnianiu tempa” – zamiast zaliczać atrakcje, można iść bez pośpiechu, zatrzymując się tam, gdzie przyciągnie uwaga lub widok.
- Do rezerwatu wygodnie dojechać komunikacją miejską (głównie SKM z przystanków Gdynia Orłowo, Gdynia Redłowo oraz autobusem na „Polankę Redłowską”), dzięki czemu nie trzeba martwić się o korki i parkowanie.
- Dojazd samochodem jest możliwy, ale w sezonie letnim znalezienie miejsca parkingowego bywa trudne, dlatego autor zachęca do połączenia wizyty z dojściem pieszo lub podróżą SKM.
- Wybór punktu startowego warto dopasować do planu dnia – np. fotografowie i miłośnicy widoków mogą zacząć przy Molo w Orłowie, a rodziny z dziećmi przy Polance Redłowskiej lub plaży miejskiej.






