Roztocze – ziemia wybrana przez świętych

Roztocze – ziemia wybrana przez świętych

Roztocze – ziemia wybrana przez świętych

Lato, to czas odpoczynku, wytchnienia, przybliżenia do Stwórcy. Dla nas to okres wyjazdu do nieznanych zakątków naszego kraju. Najlepiej odpoczywamy poznając nowe ciekawe miejsca.

Chcemy podzielić się z wami przez te dwa letnie miesiące naszą radością z odkrycia przepięknego kawałka Polski, jakim jest bez wątpienia Roztocze.

Kraina ta leży pomiędzy Lublinem a Rzeszowem. Jak podaje przewodnik napisany przez Włodzimierza Wójcikowskiego i Ludwika Paczyńskiego, Roztocze to: pasmo wzniesień zaczynających się koło Kraśnika i biegnących łukiem z północnego zachodu na południowy wschód za Lwów na trenie dzisiejszej Ukrainy. Szerokość pasma nie przekracza 25 km, długość wynosi ok. 180 km, a w granicach Polski ok. 110 km. (…) Roztocze dzieli się na trzy odrębne części: Zachodnie, Środkowe i Południowe. Większa część Roztocza Południowego znajduje się w granicach Ukrainy.

My odpoczywaliśmy na Roztoczu Zachodnim. Na czas naszego odpoczynku wybraliśmy koniec wiosny, czyli środkową dekadę czerwca. Z mojego punktu widzenia to był dobry wybór. Przyroda pokazała swą krasę w całej pełni. Cieszyły nasze oczy kwitnące na biało akacje, kaliny, czarny bez i jaśminy. Intensywny zapach kalin i jaśminów pieścił nasze nozdrza. Nigdzie nie widziałam tylu drzew akacjowych, jak w tamtych rejonach. Rosły wzdłuż dróg, na obrzeżach lasów i przy łąkach. W przydomowych ogródkach kwitły piwonie w kolorach od bieli, poprzez trzy odcienie różu aż po ciemną barwę czerwieni. Przy piwoniach lub oddzielnie pojawiały się różnokolorowe irysy. Nie spotkałam w tych ogrodach hortensji ani rododendronów. Biel kwitnących drzew i krzewów pięknie się prezentowała na tle różnych odcieni zieleni drzew liściastych i iglastych, a także krzewów i krzewinek kwitnących innymi kolorami. I jak tu nie chwalić Boga i nie dziękować Mu za te nasze doznania i za to piękno, które dla nas, ludzi, stworzył!

Codziennie mijaliśmy przydrożne kapliczki, przeważnie w kształcie krzyży, wykonane z kamienia. Większość tych krzyży stawiali mieszkańcy przed wybuchem Powstania Styczniowego. Każde prawie miasteczko miało swój krzyż, figurę, kopiec, obok których zbierano się do wieców, do modlitw, do śpiewów pieśni patriotyczno-religijnych. Przy nich odbywały się nabożeństwa z patriotycznymi kazaniami, procesje ze śpiewami. Szczególnie podniosłe były one w miastach i osadach Ordynacji Zamojskiej. Te manifestacje i wiece przygotowywały ludzi do zrywu wolnościowego, jakim było ostatecznie Powstanie Styczniowe, w którym wzięli udział młodzi chłopcy mieszkający w granicy zaboru rosyjskiego. Były też stawiane jako wota dziękczynne. Najbardziej zadziwiła mnie intencja wypisana na krzyżu w jednej ze wsi, poświęcona dziękczynieniu za zniesienie pańszczyzny w 1848 roku!

Napotkane przez nas kamienne krzyże pomalowane były na różne pastelowe kolory i przystrojone kwiatami. Kwiaty były co prawda sztuczne, ale kapliczki z nimi prezentowały się odświętnie. Jak się dowiedziałam od naszej gospodyni z agroturystyki, mieszkańcy tego regionu w ten sposób przygotowani są na odwiedziny kapłana z parafialnego kościoła, który odwiedza każdą wieś i święci pola uprawne, by wydały obfity plon. Procesje po polach odbywają się corocznie po Bożym Ciele. Za kapłanem idą mieszkańcy modląc się wspólnym śpiewem.

Roztocze to miejsce wielu wąwozów lessowych, usytuowanych pomiędzy zalesionymi wzgórzami. Niektórymi dolinami przepływają rzeki: Wieprz, Tanew, Sopot, Jeleń.

Rzeka Tanew w czasie zaborów była rzeką graniczną pomiędzy zaborami rosyjskim i austro-węgierskim. W okolicach wsi Huty Szum przekraczał tę granicę Józef Piłsudski w przebraniu leśnika, po ucieczce ze szpitala psychiatrycznego w Petersburgu. Na rzece Tanew na odcinku 400 m utworzyły się 24 progi skalne, o które uderza płynąca woda wytwarzając szum. Stąd to miejsce nazwano Rezerwat Szumy.Odbyliśmy tam piękny spacer wytyczonym szlakiem turystycznym.

Roztocze to także ziemia uświęcona. Zacznijmy od Radecznicy. Zyskała ona nazwę „Częstochowy lubelskiej”, gdy w latach największego rozwoju ruchu pielgrzymkowego (1815-1869) odpusty gromadziły kilkadziesiąt tysięcy osób. Tu w małej wiosce po raz pierwszy w historii Polski objawił się Szymonowi Tkaczowi św. Antoni z Padwy. Miało to miejsce 8 maja 1664 roku na Łysej Górze. Złożył mu obietnicę: Jam jest święty Antoni, mam to z woli Najwyższego Pana, abym tobie opowiedział, iż na tym miejscu Chwała Boga Najwyższego odprawiać się będzie. Przeze mnie chorzy, ślepi, chromi i różnymi dolegliwościami utrapieni znajdować i otrzymywać będą pociechy swoje. Chorzy zdrowie, ślepi wzrok, chromi chód, zgoła wszyscy uciekający się na to miejsce bez łaski nie odejdą (p 3). Ponadto wkilku objawieniach św. Antoni wyrażał życzenie, aby na Łysej Górze, u stóp której leży Radecznica, powstała świątynia. Wkrótce w tym miejscu zaczęli gromadzić się wierni przy krzyżu, który do dziś wisi w radecznickiej bazylice. Modlący się wypraszali przy nim wiele łask.

Trzy lata później w miejscu objawień stała już kaplica. Sufragan chełmiński ks. bp Mikołaj Świrski zaprosił ojców bernardynów i wkrótce powstał tam klasztor – najpierw drewniany, potem murowany w stylu barokowym. Fronton kościoła jest dwu wieżowy. Budowla jest jednonawowa o sklepieniu krzyżowym, wyposażona w 11 barokowych ołtarzy. Do kościoła prowadzą trzy kondygnacje schodów i szeroka arkadowa loggia. Ktoś policzył, że tych schodów jest sto dwa. Fundatorką kościoła była księżna Gizelda Wiśniowiecka z Zamościa i jej syn Michał, późniejszy król Polski. W ołtarzu głównym umieszczono obraz przedstawiający św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus i lilią w ręku. Obraz ten w niedługim czasie został uznany za łaskami słynący. Konsekracja kościoła nastąpiła w 1695 roku. Z tego samego okresu pochodzą murowane kaplice, które – według przekazu – zostały usytuowane w miejscach objawień. Kaplice znajdują się w tzw. lasku

św. Antoniego. U podnóża góry, nad źródełkami zbudowano drewnianą kaplicę istniejącą do dziś.

Specjalna komisja kościelna uznała objawienia za prawdziwe. I jest to jedyne udokumentowane i uznane objawienia tego świętego zatwierdzone przez Kościół.

Losy sanktuarium w Radecznicybyły burzliwe. Po powstaniu styczniowym działalność zakonników została ograniczona. Na miejsce bernardynów zostali sprowadzeni przez zaborcę rosyjskiego duchowni uniccy. Potem przybyli kolejno duchowni prawosławni i prawosławne zakonnice. Prawosławie sprawiło, że kościół został przebudowany. Nadano mu wystrój bizantyjskiej cerkwi. Na dachu świątyni pojawiły się charakterystyczne dla tego obrzędu kopuły. Sanktuarium nie funkcjonowało przez 50 lat. Zmiany przyniósł rok 1915. Z czasem do Radecznicy powrócili ojcowie bernardyni. Ojcowie zadbali o to, by sanktuarium św. Antoniego stało się ośrodkiem kulturotwórczym. Tutaj powstało kolegium serafickie, które kształciło młodzież męską. Organizowano naukowe odczyty, imprezy kształtujące narodowe aspiracje Polaków, projekcje filmów oświatowych. W 1938 roku powstała tu drukarnia, która wydawała własne pismo Głos Kolegialny. W czasie II wojny światowej w klasztorze prowadzono tajne nauczanie, szkolono żołnierzy Armii Krajowej, ukrywano osoby poszukiwane przez Gestapo.

Po wyzwoleniu OO. Bernardyni otworzyli w Radecznicy gimnazjum koedukacyjne. Klasztor pozostawał nadal dominującym ośrodkiem życia religijnego i kulturalno-oświatowego w całej okolicy. Działalność została przerwana przez władze komunistyczne 20 czerwca 1950 roku.

Funkcjonariusze UB wtargnęli do klasztoru nocą i wszystkich zakonników aresztowano. Przyczyną tej akcji była współpraca bernardynów z Armią Krajową, a później z organizacją Wolność i Niepodległość oraz Zamojskim Inspektoratem AK. Wytoczono im proces sądowy i pod zarzutem usiłowania obalenia przemocą systemu komunistycznego w Polsce skazani zostali na długoletnie więzienie. Dopiero w październiku 1995 roku oskarżeni zakonnicy zostali zrehabilitowani i uznani za osoby walczące o niepodległość Ojczyzny. Budynki klasztoru Ojców Bernardynów zostały zamienione na szpital psychiatryczny, a sanktuarium na magazyn.

Mimo to sanktuarium jednak funkcjonowało. Możliwe to było dzięki stanowczej postawie wiernych, którzy – zwłaszcza w czasie odpustu – nie dawali się odpędzić od bram świątyni. Urzędnik UB ustępował przed pielgrzymami. Z czasem sytuacja się normuje, pielgrzymów jest coraz więcej, ożywają procesje w lasku św. Antoniego. Zakon odzyskuje część własności, a pozostałej części zrzeka się na rzecz Skarbu Państwa. Czas płynie i zbliża się rok 1995, w którym przypada 800 lecie narodzin św. Antoniego. I na ten moment postanowiono odrestaurować Sanktuarium. Świątynia i pozostałe obiekty zajaśniały blaskiem godnym Patrona.

I oto znowu przychodzi czas próby: 30 lipca 1995 roku w Sanktuarium wybucha pożar. Płonie obraz w ołtarzu głównym, polichromia, organy i inne ruchome sprzęty. Straty wynoszą sześć miliardów starych złotych. Zakonnicy i wierni nie poddają się. Już w kilka dni po pożarze rusza odbudowa, zaczynają napływać ofiary. W przeciągu pięciu miesięcy odnowiono, zgodnie z oryginałem, prezbiterium a krakowski artysta Jerzy Kumala maluje na nowo obraz św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus i lilią w ręku. I tak jeszcze w trwającym Jubileuszowym Roku Antoniańskim

26 grudnia biskup zamojski Jan Śrutwa poświęcił odrestaurowane prezbiterium. Kult Świętego rozwija się coraz prężniej. Docenia to papież Franciszek i 4 lipca 2015 roku nadaje sanktuarium w Radecznicy tytuł bazyliki mniejszej.

Święty Antoni i dziś odpowiada na składane intencje, których w każdą niedzielę do sanktuarium trafia około 400. Oto niektóre świadectwa:

Łaskę uzdrowienia dla wnuka wyprosili dziadkowie. Chłopiec był w stanie wegetatywnym po tym, jak huśtawka roztrzaskała mu głowę. W dziewiątym dniu nowenny dziadkowie przywieźli chłopca do sanktuarium, gdzie odzyskał zdrowie. Podobnie jak mała Ula, która urodziła się z uszkodzonym mózgiem. Lekarze nie dawali dziecku szans na przeżycie. Rodzice cud wyprosili u św. Antoniego w Radecznicy. Dziś dziewczynka wspaniale się rozwija. Z Kolei pani Teresa z Gorajca miała zdiagnozowanego raka piersi; po operacji i trzech chemiach przyśnił jej się św. Antoni i obiecał, że będzie zdrowa. Badania histopatologiczne po operacji wykazały, że nie ma nowotworu.(p. 4)

Wybraliśmy się do tego sanktuarium 13 czerwca 2021 roku, w dniu odpustu. Pomimo padającego deszczu przybyło wielu pielgrzymów i wiernych. Już od piątku z pobliskich parafii i miasteczek wierni pielgrzymowali do tego sanktuarium. Tradycją w tamtych stronach są piesze pielgrzymki, ale także autokarowe. Pątnicy przybyli licznie, każdy z jedną białą lilią w ręce, które to lilie ojcowie bernardyni święcą po każdej Mszy świętej. Taka tradycja. I ciekawe było to, że nikt nie przyjmował Pana Jezusa na rękę.

Zachowany został też zwyczaj kramów odpustowych. Przeszliśmy się, by zobaczyć, co współcześnie oferuje się pątnikom. Największe powodzenie miały cukierki odpustowe zwane szczypką lubelską i cukrowa wata w różnych kolorach sprzedawana w plastikowych pojemnikach. Zniknęły już urządzenia do kręcenia waty z cukru, a oferowane towary niewiele miały wspólnego z tematem odpustu. Przeważały tandetne gadżety i zabawki produkcji chińskiej. Tylko jedno stoisko na kilkanaście oferowało dewocjonalia.

Drugim takim uświęconym miejscem jest Górecko Kościelne w którym objawił się św. Stanisław Biskup Męczennik.Wieś w XVII wieku należała do Ordynacji Zamojskiej. W roku 1648 Kozacy oblegali twierdzę Zamość. W Polsce królem był wówczas Jan Kazimierz.

7 października 1648 roku św. Stanisław ukazał się młodemu rolnikowi Janowi Sosze i wskazał miejsca, na których mają być wzniesione kapliczki i kościół. Pojawienie się świętego ochroniło wioskę przed pożogą ze strony Kozaków pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego. To ocalenie wsi zostało uhonorowane trzema drewnianymi kapliczkami. Pierwsza powstała w miejscu objawień, druga nad rzeczką, trzecia w miejscu późniejszego kościoła. Rozwija się kult świętego Stanisława, do miejsca objawienia pielgrzymują pątnicy z okolicznych wsi. W dwadzieścia lat po objawieniu, czyli w 1668 roku, w miejscu trzeciej kapliczki powstaje kościół z drewna modrzewiowego pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa Męczennika. Funduje go podstoli lwowski Marcin Zamoyski jako wotum dziękczynne za zwycięstwo w bitwie pod Chocimiem. Funduje także we wsi – w miejscu objawienia – dwie kaplice poświęcone kultowi św. Stanisława. Powstaje parafia pod opieką zakonników Franciszkanów Konwentualnych, których sprowadza z Zamościa w 1668 roku fundator kościoła. Dla nich też buduje niewielki drewniany klasztor.

Na początku XVIII wieku Szwedzi spalili kościół i budynek klasztorny. Nową świątynię, także drewnianą, wzniesiono w 1768 roku z pomocą ordynata Jakuba Zamoyskiego. W prawie dwadzieścia lat po konsekracji nowego kościoła w 1787 roku wybudowano przed wejściem do kościoła murowaną dzwonnicę na trzy dzwony. Dzwony, wykonane przez ludwisarza ze Lwowa, zawisły tam dopiero w 1906 roku. Po Powstaniu Styczniowym w 1868 roku zaborca rosyjski kasuje wszystkie zakony i franciszkanie opiekujący się kościołem muszą opuścić wieś. Powołani zostają duszpasterze diecezjalni. Jubileusz 300-lecia objawień św. Stanisława parafia przeżywała w 1948 roku. Dwadzieścia lat później, w 1968 roku, kardynał Karol Wojtyła przekazał do kościoła w Górecku Kościelnym relikwie –odrobinę kości św. Stanisława.

W ołtarzu głównym, w stylu barokowym, wykonanym z drewna w 1777 roku, na co dzień cześć odbiera Święty Stanisław w swoim obrazie. My byliśmy tam w czerwcu, miesiącu poświęconemu Sercu Pana Jezusa, i w miejscu obrazu św. Stanisława umieszczony był obraz Pana Jezusa z sercem otoczonym cierniami.

Sam kościół jest jednonawowy z trzema barokowymi ołtarzami. Wykonawcami tych ołtarzy byli Jan i Jakub Mancherowie. Zachowały się zabytkowe 2 taborety, barokowy krucyfiks z poł. XVIII w. umieszczony na belce pomiędzy prezbiterium a nawą główną; jeden konfesjonał z obrazem Dobrego Pasterza, chrzcielnica, zabytkowe feretrony, dwie rzeźby Jezusa Frasobliwego z I poł. XIX w., relikwiarz w kształcie monstrancji i spisana na deskach historia objawień św. Stanisława.

Kościół otoczony jest murem. W każdym rogu muru znajduje się kapliczka murowana z XVIII w. wraz z ołtarzykiem i figurką. Od kościoła prowadzi droga do dwóch kaplic postawionych na polecenie św. Stanisława. Wzdłuż drogi ustawiono kapliczki Drogi Krzyżowej. Kapliczki przedstawiają poszczególne stacje w postaci drewnianych, niedużych rzeźb. Pomysłodawcą kapliczek jest ks. Stanisław Budzyński, kontynuator poleceń św. Biskupa Stanisława.

Trzecie uświęcone miejsce na Roztoczu to miejscowość leżąca w górnym biegu rzeki Wieprz – Krasnobród.Prawa miejskie uzyskuje w 1572 r., a traci je po Powstaniu Styczniowym w 1869 r. Staje się miastem ponownie już w czasach współczesnych, w 1994 r. Parafia powstaje tam pod koniec XVI w. w związku z nadaniem osadzie praw miejskich. Szybko jednak upada, bo właściciele Krasnobrodu, rodzina Leszczyńskich, przechodzą na kalwinizm. I to miejsce w okresie zagrożenia wiary katolickiej wybrała Maryja. Zaczęło się 5 sierpnia 1640 roku, wdniu, w którym obchodzono święto Matki Bożej Śnieżnej. Jakub Ruszczyk, pochodzący z pobliskiej wsi Szarowola, cierpiał wskutek nękania przez złego ducha. W okolicach wszyscy mówili, że jest opętany. Pewnego razu, gdy znów zaczął odczuwać ataki szatana, pobiegł do lasu. Krzyczał i prosił o Boże Miłosierdzie. W pewnym momencie zobaczył światłość. Padł na kolana i usłyszał głos Matki Bożej: Postaw tu figurę, ponieważ tu będzie się chwała Syna mojego odprawiała, a na znak tego wiedz o tym, że jesteś od czarta uwolniony. Jakub od razu odczuł, że ataki ustały. Najświętsza Maryja Panna, którą widział Jakub, ubrana była w śnieżnobiałą szatę. Wyleczony Jakub spełnił życzenie Maryi i w dowód wdzięczności wystawił figurę w miejscu objawienia, które zaczęło być powszechnie odwiedzane przez wiernych. Wieść o tym cudownym uzdrowieniu rozeszła się bowiem po całej okolicy. Według przekazów historycznych, Matka Boża ukazała się w lesie w pobliżu Krasnobrodu. Bardzo wiele osób przybywało tutaj, a po napiciu się wody z cudownego źródełka, odzyskiwało zdrowie.

Matka Boża objawiła się w czasie, gdy kalwinizm w Krasnobrodzie umacniał swoją pozycję. W miasteczku odbywały się nawet synody kalwińskie. Początkowo uwolniony od opętania Jakub Ruszczyk miał tarcia z protestanckim właścicielem Krasnobrodu. Trafił nawet do więzienia, by jego opowieść nie rozniosła się dalej. Uratowała go kanclerzyna wielka koronna Katarzyna Zamojska, po której interwencji został uwolniony. Ponadto kobieta poleciła go przebadać, a później spisać jego historię.

W 1647 roku Krasnobród kupują Zamojscy. To oznacza koniec kalwinizmu i powrót do Kościoła katolickiego. Opowieść Jakuba Ruszczyka została udokumentowana i kilkakrotnie potwierdzona, między innymi przez profesorów z Akademii Zamojskiej. Opisał to w książce „Pustynia w raj zamieniona” o. Jacek Majewski, dominikanin żyjący w XVIII w. Książka zawiera również spisane świadectwa cudów i łask, jakich ludzie doznawali w tym miejscu za wstawiennictwem Maryi, a na dowód wdzięczności wieszali tam różne wota. W miejscu objawienia postawiono mały drewniany kościółek na wodzie i umieszczono w nim znaleziony w błocie obrazeczek. Bywał tutaj Jan Sobieski, wielki hetman, potem król Polski. Jego żona, Marysieńka, ufundowała budowę w XVII w. kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie jako podziękowanie za uzdrowienie z choroby. Sprowadziła też do Krasnobrodu ojców dominikanów, którzy pracowali w tutejszym Sanktuarium aż do kasaty zakonu przez zaborcę rosyjskiego po Powstaniu Styczniowym.

A jaka jest historia cudownego obrazka. Bowiem obraz, który znajduje się w ołtarzu głównym, jest jego powiększoną kopią, a sam obrazek umieszczono w górnym prawym rogu tej kopii. Otóż dużego spustoszenia w tym rejonie dokonywali Kozacy i Tatarzy. Po jednym z takich ataków zniszczono też miejsce objawień. W pośniegowym błocie znaleziono tylko mały obrazek o wymiarach 9×14 cm. Przedstawia on Matkę Boską adorującą Dziecię Jezus leżące na ziemi. Maryja ma rozpuszczone włosy i ręce złożone na piersi. Pan Jezus jako dopiero co narodzone Dziecię leży u Jej stóp z wyciągniętą prawą rączką w błogosławiącym geście. Ducha Świętego artysta przedstawił w postaci spadającej gołębicy. Wykonany został na papierze metodą metalorytniczą w nieznanej drukarni, a oryginał znajduje się w pinakotece monachijskiej. Znaleziony obrazek, mimo że przeleżał od jesieni do wiosny w błocie, zachował swoją świeżość, co wierni uznali za fakt nadzwyczajny. Otoczono więc go czcią i kultem, i umieszczono w drewnianym kościele w lesie. Świątynia w 1673 roku została spalona przez Tatarów. Obrazek w nieznanych okolicznościach ocalał i został przeniesiony do Zamościa. Podczas wojny szwedzkiej w 1703 roku, w czasie oblężenia, obnoszono obrazek po murach okalających miasto niczym wizerunek jasnogórski podczas szwedzkiego potopu. Powrócił na swoje miejsce w kościele, a w czasie okupacji niemieckiej w 1939 roku ponownie trzeba było go ratować wykupując z niemieckich rąk za wino mszalne i monety z kościelnej skarbony. Przechowywany był przez okres wojny w prywatnym mieszkaniu parafianina. Wizerunek ostatecznie doczekał się na prawie papieskim złotych koron, które na głowy Dzieciątka i Jego Niepokalanej Matki nałożył w 1965 r. biskup lubelski Piotr Kałwa.

W korytarzu klasztoru są dwie wystawy stałe o tematyce religijnej. Jedna z lat 50-tych przedstawia zdjęcia obrazów lub figur Matki Bożej słynących łaskami z różnych sanktuariów w Polsce z krótkimi opisami miejsc, z podziałem na diecezje. Druga wystawa prezentuje współczesny wygląd miejsc w Ziemi Świętej związanych z Panem Jezusem i Jego Matką. W klasztornych zabudowaniach gospodarczych mieści się muzeum wsi krasnobrodzkiej, a w starym spichrzu muzeum wieńców dożynkowych. Na podwórzu klasztornym jest też niezwykła menażeria założona przez jednego pracującego tu dawniej proboszcza, miłośnika ptaków. W klatkach chodzą sobie przedstawiciele rodziny pawi, bażantów srebrnych i złotych, gołębi olbrzymów i innych ptaków rzadkich ras.

Kościół był otwarty, więc można było w spokoju skierować swe prośby i podziękowania do Matki Boskiej Krasnobrodzkiej, której wizerunek umieszczono w głównym ołtarzu. A Aleją Najświętszej Marii Panny dochodzi się do Kaplicy Objawień na Wodzie z kopią obrazu, który pierwotnie tu wisiał. Na zewnątrz znajdują się współcześnie wykonane stacje różańcowe. W drodze do Kaplicy Objawień na Wodzie mijamy jeszcze 3 kapliczki: dwie drewniane i jedną murowaną św. Onufrego, ufundowaną w XIX wieku.

Na tej ziemi, którą wybrała sobie Matka Boża i święci Antoni z Padwy i Stanisław Biskup Męczennik, urodził się 26.06.1849 roku dziadek papieża Jana Pawła II ze strony jego mamy Emilii – Feliks Kaczorowski. Dziadek przyszedł na świat we wsi Michałów należącej do parafii w Szczebrzeszynie.Z zawodu był rymarzem, ale pracował jako stangret u hrabiego Andrzeja Zamojskiego. W 1874 roku po śmierci hrabiego przeprowadził się do wsi Biała Krakowska, gdzie w 1875 roku wziął ślub z Marią Anną Scholz, córką szewca. Urodziło im się 9 dzieci, w tym córka Emilia. Dostępne informacje podają, że dziadkowie św. Jana Pawła II pochowani zostali na cmentarzu parafialnym w Szczebrzeszynie. Ale nasza analiza wykazała, że nie ma tam dziadków papieża, którzy zmarli w Krakowie: Anna Maria w 1897 a Feliks w 1908 roku.Na cmentarzu brakuje też informacji o położeniu tych grobów. Jest za to tablica informacyjna o pochówku dziadków Papieża, umieszczona na Placu Ratuszowym. Groby usytuowane są tuż za kaplicą cmentarną w starej części cmentarza. Odnaleźliśmy je z pewnym trudem. Szczęście, że nikomu z zarządców tego terenu nie przyszła do głowy myśl o likwidacji grobu po 20 latach, jak to ma miejsce w wielu miastach Polski.

Ukazanie się Matki Bożej, świętych Antoniego i Stanisława w tych miejscach nie zawsze chroniło mieszkańców Roztocza od nieszczęść w czasie walk o wolność w wojnach z Tatarami, Kozakami, Szwedami, Rosjanami i Niemcami na przestrzeni wieków.

Przysłowie mówi: „Kogo Pan Bóg kocha, temu krzyże daje”. I taką drogę krzyżową przeszli mieszkańcy tego rejonu. Ale o wybranych cierpieniach tego ludu napiszemy w następnym odcinku naszej relacji z Roztocza.

Opracowanie: Wanda i Konrad Lange

Zdjęcia autorstwa Konrada Lange:

Kwiaty, kapliczki i krzyże na Roztoczu

Szumy na Tanwi

Święty Antoni w Radecznicy

Górecko Kościelne i św. Stanisław BM

Sanktuarium Maryjne w Krasnobrodzie

Groby rodzinne dziadka św. Jana Pawła II

Źródła:

W. Wójcikowski, L. Paczyński, Roztocze. Przewodnik, Wydanie II zmienione i rozszerzone, Wydawnictwo Sport i Turystyka, Warszawa 1977 r.

M. Bochenek, Cuda św. Antoniego, „Nasz Dziennik” 5-6 września 2015, nr 207 (5351)

M. Godzisz, Radecznica – polska Padwa, lubelska Częstochowa, „Niedziela” nr 35 z 30 sierpnia 2015

K. Goździewska, Patron utraconych rzecz i nadziei, „Nasz Dziennik” 13–14 czerwca 2020 r.

Sanktuarium św. Antoniego w Radecznicy

Górecko.pl

Wikipedia – Parafia św. Stanisława Biskupa Męczennika w Górecku Kościelnym

Sanktuarium Maryjne w Krasnobrodzie

ks. K. Hawro: Tu ptaki śpiewają po polsku. 50 lat po koronacji obrazu Matki Bożej Krasnobrodzkiej, „Niedziela” nr 27 z 5 lipca 2015

M. Majewski, Częstochowa Zamojszczyzny. „Gość Niedzielny” z 9.08.2015

Kim byli dziadkowie Karola Wojtyły?

Related Posts

Enter your keyword