Puck: historia portu, który zmieniał Pomorze przez stulecia

0
13
Rate this post

Spis Treści:

Puck na mapie Bałtyku: dlaczego ten port miał tak wielkie znaczenie

Naturalne warunki, które stworzyły port w Pucku

Puck nie bez powodu wyrósł na jeden z kluczowych portów Pomorza. Zadecydowała o tym przede wszystkim specyficzna budowa Zatoki Puckiej. To płytka, dobrze osłonięta część Zatoki Gdańskiej, oddzielona od pełnego morza przez Mierzeję Helską. Dzięki temu od wieków dawała schronienie mniejszym jednostkom, które bały się silnych sztormów i otwartego Bałtyku.

Różnica pomiędzy Puckiem a sąsiednimi odcinkami wybrzeża jest wyraźna. Gdańsk czy Gdynia rozwijały się nad głębszą wodą i nad trasami wielkiego handlu, ale były też narażone na bezpośrednie uderzenia fal. Puck oferował coś innego: bezpieczną, płytką zatokę – idealną dla rybaków, mniejszych statków handlowych i flot pomocniczych. To właśnie tu można było przeczekać załamanie pogody, dokonać drobnych napraw czy przeładować towar na mniejsze jednostki.

Ważna była również bliskość lądu o charakterze rolniczym. Z zaplecza kaszubskiego i kociewskiego można było sprowadzać produkty rolne, drewno, płótno czy smołę, a następnie wywozić je morską drogą. Port w Pucku nie miał ambicji konkurować ze średniowiecznym Gdańskiem, ale jego rola uzupełniająca była dla regionu kluczowa. Dziś widać to także w terenie: łagodne zejście do wody, naturalne zatoki, piaszczyste mielizny ograniczające wysokość fali.

Puck a szlaki handlowe i komunikacyjne Pomorza

Przez wieki Puck leżał na styku szlaków lądowych i morskich. Od strony lądu prowadziły tędy drogi łączące Gdańsk z północnymi obszarami Kaszub i ziemią lęborską, a dalej z Pomorzem Zachodnim. Od strony morza port w Pucku był naturalnym przystankiem na trasie do Helu, Gdańska, a później – w okresie nowożytnym – do portów skandynawskich.

Trzeba też pamiętać o Znaczeniu Zatoki Puckiej dla żeglugi przybrzeżnej. Wielu kapitanów wolało poruszać się „poza wzrokiem lądu” tylko wtedy, gdy było to konieczne. Żegluga przy brzegu, od zatoki do zatoki, była bezpieczniejsza i pozwalała częściej zawijać do portów, uzupełniać zapasy i naprawiać uszkodzenia. Puck w takim systemie pełnił rolę stacji pośredniej, zwłaszcza zanim rozwinęły się większe porty wojenne i handlowe w Gdyni i Helu.

Port pucki obsługiwał też specyficzne rodzaje ładunków, których nie zawsze opłacało się wysyłać przez Gdańsk. Były to m.in. produkty rybołówstwa, drewno spławiane rzekami z głębi Kaszub, a także sól i żelazo sprowadzane z północy. Dzięki temu, mimo ograniczonych rozmiarów, Puck potrafił znaleźć swoje miejsce w gospodarce regionu.

Polityczne znaczenie portu – między Gdańskiem a Szczecinem

Puck leżał na obszarze, o który przez wieki ścierały się różne siły polityczne: książęta pomorscy, Krzyżacy, królów Polski i władcy pruscy. Każde z tych państw patrzyło na port inaczej, ale w jednym się zgadzały – kontrola nad Puckiem dawała punkt zaczepienia na Bałtyku. Kiedy Gdańsk był zbyt silny lub zbyt niezależny, władcy chętnie inwestowali w alternatywne porty. Puck dzięki położeniu idealnie się do tego nadawał.

W czasach nowożytnych port w Pucku nabrał także znaczenia militarnego. Jego położenie w głębi zatoki, łatwe do obrony brzegi i bliskość Helu czyniły go wygodnym miejscem do kotwiczenia okrętów królewskich. To dlatego polska flota Zygmunta III Wazy miała tu jedną ze swoich baz, a sama miejscowość odgrywała rolę zaplecza zaopatrzeniowego i organizacyjnego.

W późniejszych wiekach, zwłaszcza po utracie przez Rzeczpospolitą dostępu do morza i w okresie zaborów, port w Pucku niejednokrotnie tracił znaczenie, by później znowu je odzyskiwać. W zależności od polityki mocarstw port był rozbudowywany, likwidowany, przekształcany w bazę wojskową lub rybacką. Taka cykliczność rozwoju i upadku jest charakterystyczna dla portów położonych na granicy wpływów różnych państw, a Puck jest tego dobrym przykładem.

Najdawniejsze dzieje Pucka: od osady rybackiej do znaczącego portu

Ślady najstarszego osadnictwa nad Zatoką Pucką

Historia Pucka jako portu morskiego jest starsza niż jego pisane dzieje. Badania archeologiczne prowadzone na terenach nad zatoką odsłoniły ślady osadnictwa sięgające czasów wczesnośredniowiecznych, a nawet wcześniejszych. Ludzie przychodzili tu przede wszystkim po ryby, sól i drewno, a dogodny dostęp do wody sprzyjał pojawianiu się stałych osad.

Wczesne osady miały charakter mieszany: rolniczo-rybacki. Uprawiano podstawowe zboża, hodowano zwierzęta, ale znaczna część życia koncentrowała się wokół morza. Na niewielkich łodziach łowiono śledzie, dorsze i płastugi, a później również foki i ptactwo wodne. Z czasem wykształciły się specjalizacje: jedni trudnili się rybołówstwem, inni obróbką drewna, jeszcze inni handlem.

Znaleziska ceramiki i narzędzi w rejonie Pucka dowodzą, że kontakt z innymi ośrodkami handlowymi istniał od dawna. Wymiana towarowa mogła odbywać się zarówno drogą lądową, jak i wodną – łodziami płynącymi wzdłuż brzegu, a nawet przez otwarte odcinki Bałtyku. Jeśli dziś spaceruje się po brzegu Zatoki Puckiej, trudno sobie wyobrazić, że już setki lat temu obserwowano tu żagle małych jednostek transportujących futra, wosk pszczeli czy sól.

Rozwój osady w czasach książąt pomorskich

W źródłach pisanych Puck pojawia się pod różnymi nazwami, m.in. jako Putzig. W okresie rządów książąt pomorskich, zanim region przeszedł pod panowanie Zakonu Krzyżackiego, Puck był lokalnym centrum administracyjnym. Kontrolował fragment wybrzeża oraz pobliskie wioski kaszubskie. Władcy szybko zrozumieli, że port nad zatoką może im przynieść konkretne korzyści finansowe.

Wprowadzano więc opłaty portowe i targowe, rozwijano infrastrukturę drewnianych pomostów, magazynów i składzików. Z czasem zaczęły tu docierać statki nie tylko z sąsiednich miejscowości, ale też z bardziej odległych zakątków Bałtyku. Wymiana miała charakter prosty – zboże, futra i wosk pszczeli w zamian za sól, tkaniny, żelazo oraz wyroby rzemiosła.

Istotny był także wzrost znaczenia Pucka jako punktu militarnego. Książęta, tocząc konflikty z sąsiadami, zdawali sobie sprawę, że port umożliwia szybki przerzut ludzi i zaopatrzenia. Dzięki temu można było reagować na zagrożenia od strony morza, co na tej części wybrzeża było odczuwalne od czasów wikińskich wypraw aż po późne średniowiecze.

Puck w średniowieczu – między handlem a polityką zakonu krzyżackiego

Przejęcie Pomorza Gdańskiego przez Zakon Krzyżacki w XIV wieku odmieniło losy wielu miejscowości regionu, w tym Pucka. Krzyżacy mieli jasno zarysowaną wizję: kontrolować jak najwięcej portów i punktów dostępu do morza, aby uniezależnić się od lokalnych elit i wzmocnić własny potencjał gospodarczy oraz militarny.

Inne wpisy na ten temat:  Kamienna Góra – przedwojenna dzielnica milionerów

Puck w tym systemie był portem średniego znaczenia, ale niezwykle przydatnym. Krzyżacy wykorzystywali go jako zaplecze dla floty i miejsce załadunku towarów z interioru. W porównaniu z Gdańskiem skala działalności była mniejsza, jednak port pucki miał jedną przewagę: większą podatność na bezpośrednią kontrolę zakonu. Nie funkcjonowała tu tak silna, bogata patrycjatowa elita miejska, jak w Gdańsku, co ułatwiało zarządzanie.

Średniowiecze przyniosło też rozwój ruchu pielgrzymkowego i religijnego. Puck znalazł się na trasach, którymi wędrowali pielgrzymi w kierunku sanktuariów w Oliwie, Gdańsku i dalej na południe. Port stanowił dla nich punkt przeprawowy – można było tu wsiąść na łódź lub odpocząć po podróży lądem. To sprawiało, że obok handlarzy i rybaków pojawiali się duchowni, przytułki i drobne usługi dla podróżnych.

Łódź zacumowana w spokojnym porcie przy pochmurnej pogodzie
Źródło: Pexels | Autor: Bob Jenkin

Port pucki w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej

Włączenie Pucka do Korony i zmiana jego roli

W wyniku wojny trzynastoletniej i II pokoju toruńskiego (1466) Puck wraz z całym Pomorzem Gdańskim został włączony do Królestwa Polskiego jako część tzw. Prus Królewskich. To wydarzenie otworzyło nowy rozdział w historii miasta i portu. Z jednej strony Puck stał się elementem większej całości, z drugiej – zyskał pewną swobodę rozwoju w cieniu potężnego Gdańska.

Królom polskim zależało na umocnieniu swojej obecności nad Bałtykiem. Port w Pucku pełnił więc rolę jednego z narzędzi polityki morskiej, zwłaszcza jako przeciwwaga wobec coraz bardziej niezależnego i bogatego Gdańska. Choć skala handlu była mniejsza, strategiczne znaczenie miejsca wzrosło. W Pucku zaczęto myśleć nie tylko o rybołówstwie i handlu, ale także o flocie wojennej i ochronie wybrzeża.

W tym okresie w mieście rozwinęły się liczne cechy rzemieślnicze, które współtworzyły zaplecze infrastruktury portowej. Stoczniowcy, cieśle okrętowi, kowale, żaglomistrze i linyci dostarczali niezbędnych usług. Dzięki temu port nie był już tylko miejscem, gdzie cumują łodzie rybackie – stał się ośrodkiem życia morskiego w szerszym znaczeniu.

Flota Zygmunta III Wazy i baza morska w Pucku

Przełomowym momentem okazały się rządy Zygmunta III Wazy. Początek XVII wieku przyniósł ambitny projekt budowy floty wojennej Rzeczypospolitej. Władca, mierząc się z potęgą Szwecji nad Bałtykiem, dostrzegał konieczność posiadania własnych okrętów. Wybór padł m.in. na Puck jako jedną z baz królewskiej floty.

Port pucki zaczął wówczas pełnić funkcję zaplecza logistycznego i stacji kotwiczenia dla nowo budowanych i kupowanych okrętów. To tutaj gromadzono zaopatrzenie – żywność, wodę, żagle, liny, zapas drewna na naprawy. Organizowano wypłynięcia na patrol po Zatoce Gdańskiej i dalsze rejony Bałtyku. Na brzegach zatoki powstawała infrastruktura wojskowa: magazyny, warsztaty i zabudowania dla obsługi floty.

Wspomnienia z epoki oraz późniejsze relacje historyczne podkreślają, że Puck na krótko stał się „oknem” Rzeczypospolitej na Bałtyk. Choć ten etap nie trwał długo – flota została w znacznej mierze rozproszona i utracona – pamięć o niej mocno wrosła w lokalną tożsamość. Do dziś w Pucku można spotkać się z odwołaniami do tradycji polskiej floty z czasów Wazów, a sama zatoka bywa nazywana kolebką polskiego żeglarstwa wojennego.

Rybołówstwo, handel i codzienność portu w epoce nowożytnej

Obok wielkiej polityki port pucki w czasach Rzeczypospolitej żył codziennym rytmem rybaków, kupców i rzemieślników. Rybołówstwo pozostało podstawą miejscowej gospodarki. Łowiono głównie śledzie, dorsze, płocie i węgorze. Znaczenie miały również połowy łososia, a także – sezonowo – foki. Ryby sprzedawano zarówno na lokalnych rynkach, jak i w głębi kraju.

Port w Pucku stał się także centrum lokalnego handlu solą. Sól była niezbędna do konserwacji ryb, a jej dostawy z południa Polski i z zagranicy stanowiły ważną gałąź działalności handlowej. Kupcy wykorzystujący port łączyli Puck z innymi przystaniami na wybrzeżu, tworząc gęstą sieć powiązań gospodarczych.

Życie portu odzwierciedlało też zróżnicowanie społeczne miasta. Obok bogatszych armatorów i kupców istniała liczna warstwa drobnych rybaków, którzy dysponowali jedynie niewielkimi łodziami i prostym sprzętem. Częste były konflikty o dostęp do nabrzeży, praw połowowych i wysokość opłat portowych. Dla badacza historii społecznej Puck stanowi znakomite studium tego, jak mały port żyje w cieniu wielkich ośrodków, a jednocześnie walczy o swoje miejsce w regionalnej gospodarce.

Rozbiory i czasy pruskie: port na zmieniającej się granicy

Zmiana granic i nowe porządki po I rozbiorze

Po I rozbiorze Rzeczypospolitej w 1772 roku Puck znalazł się w granicach państwa pruskiego. Z perspektywy portu oznaczało to całkowitą zmianę układu odniesienia: zamiast być częścią rozległego, ale słabego organizmu politycznego, stał się elementem scentralizowanej monarchii, konsekwentnie budującej swoją administrację, armię i gospodarkę.

Dla władz pruskich wybrzeże pomorskie było przede wszystkim obszarem strategicznym. Porty, także te mniejsze, wpisywano w system nadzoru wojskowego, celnego i fiskalnego. Pojawiły się nowe regulacje dotyczące żeglugi, poboru opłat, rejestracji jednostek pływających. Rybacy i drobni handlarze z Pucka musieli przyzwyczaić się do bardziej drobiazgowej biurokracji, co z jednej strony porządkowało życie portu, a z drugiej – ograniczało dawną elastyczność.

Zmieniała się też struktura handlu. Zamiast powiązań z Gdańskiem i miastami Rzeczypospolitej, port pucki został włączony w system gospodarczy państwa pruskiego. Handel kierował się ku Szczecinowi, Królewcowi i portom nad Morzem Północnym. W praktyce jednak skala działalności pozostawała umiarkowana – Puck nadal był przede wszystkim przystanią lokalną, obsługującą rybaków i niewielkie jednostki handlowe.

Modernizacja infrastruktury i nadzór pruskiej administracji

Prusacy słynęli z dążenia do porządkowania przestrzeni, także portowej. W Pucku oznaczało to stopniową regulację nabrzeży, budowę umocnień i porządkowanie zabudowy w strefie nadwodnej. Drewniane pomosty wymieniano na solidniejsze konstrukcje, wytyczano miejsca przeznaczone dla rybaków, wojskowych i handlowców.

Powstawały nowe budynki administracyjne – posterunki celne, magazyny zbożowe i wojskowe składy. Pruska administracja dążyła do tego, by każdy transport był policzony i opodatkowany. Dla części lokalnych mieszkańców było to uciążliwe, ale z czasem nauczyli się funkcjonować w nowych realiach. Rodzinne przekazy z regionu wspominają choćby, jak rybacy musieli regularnie meldować stan floty – nawet kilka małych łodzi wpisywano do rejestrów jako „einheimische Fahrzeuge”.

Modernizacja nie zmieniła jednak faktu, że główne inwestycje kierowano do większych portów. Puck pozostawał zapleczem: przystanią pomocniczą, miejscem postoju drobnych jednostek, punktem zbiorczym produktów rybnych oraz drewna spławianego rzekami z głębi lądu.

Port w cieniu wojen napoleońskich i germanizacji

Przełom XVIII i XIX wieku przyniósł Puckowi doświadczenie wojen napoleońskich. Choć główne działania wojenne toczyły się gdzie indziej, port był włączany w system zaopatrzenia wojsk, a na wybrzeżu pojawiały się oddziały francuskie i pruskie. Zmienna sytuacja polityczna powodowała chwiejność handlu i niepewność wśród mieszkańców. Rybacy obawiali się konfiskaty łodzi, a kupcy strat związanych z embargiem czy blokadami morskimi.

Po kongresie wiedeńskim (1815) władza pruska ugruntowała się, a wraz z nią nasiliła się polityka germanizacyjna. W życiu codziennym portu przejawiała się ona m.in. w języku urzędowym, którym stawał się niemiecki. Dokumenty rejestrujące ruch statków, koncesje na połów czy pozwolenia na budowę nadbrzeżnych magazynów sporządzano w pruskiej administracyjnej niemczyźnie. Mimo to na nabrzeżach wciąż dominowała mowa kaszubska i polska – zwłaszcza wśród rybaków i robotników portowych.

Pojawiały się również nowe grupy zawodowe związane z administracją i wojskiem. Ofcerowie, urzędnicy pocztowi, celnicy – ich obecność wprowadzała do miasta odmienny styl życia. W karczmach przy porcie można było usłyszeć mieszankę języków, a na jednym nabrzeżu spotykały się łodzie kaszubskich rybaków i niewielkie jednostki wojskowe z czarno-biało-czarnymi banderami pruskimi.

Od małej przystani do nowoczesnego miasteczka portowego w XIX wieku

Rozwój rybołówstwa i pierwsze oznaki „gospodarki morskiej”

W XIX wieku Puck stopniowo wchodził w epokę, którą można nazwać narodzinami nowoczesnej gospodarki morskiej. Rybołówstwo wciąż było filarem lokalnej ekonomii, lecz jego organizacja zaczęła się zmieniać. Tradycyjne rodzinne przedsięwzięcia coraz częściej łączyły się w większe grupy, powstawały spółki i zalążki kas rybackich.

Wprowadzano nowsze typy jednostek – żuławki, kutry żaglowe, później łodzie z pomocniczym napędem mechanicznym. Udoskonalenie sieci i sprzętu połowowego pozwalało zwiększać zasięg wypraw. Rybacy z Pucka pojawiali się częściej na wodach Zatoki Gdańskiej i dalej, w kierunku Helu oraz otwartego morza. Jednocześnie rosło znaczenie przetwórstwa: suszenia, solenia i wędzenia ryb.

Na nabrzeżu powstawały małe wędzarnie i składy solne. W codziennej praktyce oznaczało to, że dzień pracy rybaka nie kończył się po powrocie z morza. Trzeba było rozładować ładunek, posortować ryby, przekazać je do przetworzenia lub sprzedać pośrednikom, którzy z Pucka wysyłali beczki z solonymi śledziami w głąb lądu. Port stawał się coraz bardziej złożonym organizmem gospodarczym, a nie tylko miejscem wypłynięć.

Połączenia lądowe, kolej i rosnąca dostępność portu

Jednym z kluczowych czynników rozwoju w XIX wieku stała się poprawa komunikacji lądowej. Początkowo były to lepsze trakty drogowe, którymi transportowano produkty rolne i rybne z okolicznych wsi do Pucka, a stamtąd dalej – drogą morską lub wozami ku większym miastom.

Inne wpisy na ten temat:  Nowy Dwór Gdański – Żuławy i ich holenderska historia

Przełom nastąpił wraz z rozwojem kolei żelaznej w regionie. Gdy linie kolejowe dotarły w pobliże Pucka, port zyskał nowe możliwości. Nawet jeśli sama stacja nie leżała bezpośrednio przy nabrzeżu, skrócenie czasu dostaw i większa regularność przewozów towarów otworzyły drogę do szerszej wymiany i dystrybucji produktów rybnych oraz drewna.

Dla mieszkańców oznaczało to także łatwiejszy kontakt ze światem. Uczeń z Pucka mógł dojechać do szkoły w większym mieście, a kupiec – szybciej odwiedzić targ w Gdańsku czy Wejherowie. Port przestawał być „końcem drogi”; coraz bardziej stawał się węzłem w sieci połączeń, choć na skalę regionalną, a nie ogólnobałtycką.

Zmiany społeczne i rola portu w życiu lokalnej społeczności

Druga połowa XIX wieku przyniosła zauważalne przemiany społeczne. Obok tradycyjnych kaszubskich rodzin rybackich zaczęła się kształtować grupa bardziej zamożnych armatorów, właścicieli składów i warsztatów przyportowych. Pojawiła się także niewielka, ale widoczna warstwa inteligencka: nauczyciele, lekarze, urzędnicy.

Port był miejscem, w którym te światy się spotykały. Rano nabrzeże należało do rybaków – rozładunek łodzi, krzyki handlarzy, targi o cenę świeżych ryb. W południe dominowali robotnicy portowi i rzemieślnicy. Wieczorem, szczególnie latem, pojawiali się spacerowicze i przybysze z innych miejscowości, przyciągani coraz modniejszym klimatem wypoczynkowym wybrzeża. Pojawiły się pierwsze wzmianki o letnikach, którzy nad zatoką szukali świeżego powietrza i „morskich kąpieli”.

Relacje między grupami nie zawsze były harmonijne. Przemiany gospodarcze prowadziły do sporów o dostęp do nabrzeży, wysokość czynszów i opłat. W aktach pruskiej administracji można znaleźć sprawy dotyczące „nielegalnego” cumowania, stawiania prowizorycznych szop oraz sporów między armatorami a drobnymi rybakami o warunki skupu ryb. Port był więc nie tylko miejscem pracy, lecz także areną negocjacji i konfliktów.

Żaglowiec zacumowany w ośnieżonym porcie zimą
Źródło: Pexels | Autor: Tino Schmidt

Droga do wolnej Polski: Puck na początku XX wieku

Od pruskiej przystani do symbolu nadmorskich aspiracji

Początek XX wieku to okres, w którym Puck zaczął wyraźniej pojawiać się w polskiej wyobraźni jako „port przyszłej Polski”. Ruch narodowy i kaszubski, rozwijający się w całym regionie, dostrzegał znaczenie niewielkiej, ale dogodnie położonej przystani nad Zatoką Pucką. Publicyści i działacze – w tym kaszubscy – wskazywali, że jeśli odrodzona Polska ma mieć dostęp do morza, takie miejsca jak Puck będą jej naturalnym zapleczem.

W praktyce port wciąż funkcjonował w ramach niemieckiej administracji, jednak w języku ulicy, w kościołach i na łodziach dominował polski i kaszubski. W rodzinach rybackich przekazywano opowieści o dawnych czasach Rzeczypospolitej i polskiej flocie Wazów. Te historie, choć często idealizowane, budowały przekonanie, że zatoka i port mają głębsze znaczenie niż tylko lokalny handel.

I wojna światowa i jej skutki dla portu

Wybuch I wojny światowej w 1914 roku przyniósł nad zatokę wojskową mobilizację. Port pucki, choć niewielki, wszedł w system pruskich baz pomocniczych. Obawiano się możliwych operacji rosyjskiej floty bałtyckiej, dlatego na wybrzeżu wzmacniano patrole i posterunki obserwacyjne. Część miejscowych marynarzy i rybaków wcielono do marynarki wojennej lub formacji pomocniczych.

Życie cywilne portu zostało podporządkowane potrzebom armii. Ruch handlowy zmalał, priorytet miały transporty wojskowe i zaopatrzenie. Dla mieszkańców oznaczało to niedobory towarów i większą kontrolę – każdy rejs, nawet niewielką łodzią, mógł budzić podejrzenia o szmugiel lub szpiegostwo. Po zakończeniu wojny nad Puckiem zawisło jednak nowe pytanie: do kogo będzie należeć ten fragment wybrzeża w powojennym porządku Europy.

Przejęcie portu przez odradzające się państwo polskie

Traktat wersalski przyznał odradzającej się Polsce dostęp do morza, a w jego ramach także Puck. W styczniu 1920 roku na Pomorze wkroczyły oddziały generała Józefa Hallera, a 10 lutego odbyła się symboliczna ceremonia zaślubin Polski z morzem. Wydarzenie to, choć rozgrywało się głównie na plaży i pomoście, jednoznacznie wiązało port pucki z nową rolą – bramy morskiej młodego państwa.

Przejęcie portu przez Polaków oznaczało zmianę bandery, administracji i perspektywy rozwoju. Niemieckie napisy i oznaczenia stopniowo zastępowano polskimi. Na nabrzeżu pojawili się oficerowie polskiej marynarki wojennej, urzędnicy nowo tworzonej administracji morskiej, a także inżynierowie planujący modernizację i rozbudowę infrastruktury. Puck z małej pruskiej przystani stawał się elementem większego projektu – budowy polskiej obecności nad Bałtykiem.

Międzywojnie: wojskowa i cywilna rola portu II Rzeczypospolitej

Początki polskiej marynarki wojennej nad Zatoką Pucką

Lata 20. XX wieku przyniosły Puckowi wyjątkową rolę. Zanim powstała rozbudowana infrastruktura w Gdyni, to właśnie tu ulokowano pierwsze kluczowe elementy polskiej marynarki wojennej. W porcie stacjonowały niewielkie okręty, kutry patrolowe i jednostki szkolne. Dla wielu młodych marynarzy Puck był pierwszym miejscem, gdzie zetknęli się z morzem w sposób profesjonalny.

Rozwijano zaplecze szkoleniowe: warsztaty, magazyny, koszary i budynki sztabowe. Brzegi zatoki służyły jako akwen treningowy dla ćwiczeń z nawigacji, strzelań artyleryjskich i manewrów w płytkich wodach. Szczególne znaczenie miały szkoły dla specjalistów: sygnalistów, mechaników, radiotelegrafistów. To tutaj rodziły się kadry, które później zasilały flotę stacjonującą w Gdyni i na Helu.

Sezonowy ruch turystyczny i uzdrowiskowy charakter wybrzeża

Równolegle do rozwoju funkcji wojskowej portu, w okresie międzywojennym nasilał się ruch turystyczny. Polska opinia publiczna żywo interesowała się „nowym morzem”, a Puck, dzięki dogodnemu położeniu i spokojnym wodom zatoki, przyciągał wczasowiczów, żeglarzy i miłośników sportów wodnych.

Nowe nabrzeża, hangary i narodziny sportów wodnych

Aby sprostać rosnącemu zainteresowaniu wyjazdami nad morze, rozbudowano infrastrukturę portową i plażową. Pojawiły się drewniane pomosty dla żeglarzy, hangary dla łodzi i magazyny sprzętu. Część nabrzeża, dotąd zarezerwowana dla rybołówstwa i wojskowości, zaczęła pełnić także funkcję rekreacyjną. Przyjezdni mogli wynająć łódź, spróbować żeglowania pod okiem miejscowych instruktorów albo po prostu spacerować po falochronie.

Nad Zatoką Pucką bardzo szybko rozwinęło się żeglarstwo i bojerarstwo. Płytkie, osłonięte wody i częste wiatry tworzyły idealne warunki do organizacji regat oraz treningów. W Pucku organizowano zawody, w których startowali zarówno klubowi żeglarze z większych miast, jak i miejscowi pasjonaci. Zimą, gdy zatoka zamarzała, na lód wyjeżdżały bojerowe ślizgacze, a portowy akwen zmieniał się w tor żeglugi lodowej.

Rozwój sportów wodnych powodował przenikanie się dwóch światów: zawodowego rybołówstwa i rekreacyjnego korzystania z morza. Dla części rybaków przybysze z żaglówkami byli źródłem dodatkowego zarobku – można było przewieźć turystów na Hel, wypożyczyć sprzęt, naprawić uszkodzoną łódź. Dla innych stanowili jednak uciążliwy tłum, zajmujący nabrzeża i wchodzący „w drogę” codziennej pracy.

Rybołówstwo w cieniu nowych inwestycji

Rozbudowa gdyńskiego portu handlowego i wojennego zmieniała pozycję Pucka. W latach 30. najważniejsze szlaki towarowe i inwestycje państwowe kierowano do Gdyni, Puck zaś zachowywał bardziej lokalny, rybacko-wojskowy charakter. Nie oznaczało to stagnacji – rybacy modernizowali flotę, przybywało motorowych kutrów, rozwijano też przetwórstwo.

Na nabrzeżu pojawiły się nowe magazyny, chłodnie i urządzenia do załadunku. Część rybaków łączyła siły, zakładając spółdzielnie i organizacje zawodowe, które miały poprawić warunki sprzedaży i ograniczyć rolę pośredników. Skup ryb, dotąd w dużej mierze zależny od wielkich kupców z Trójmiasta, stawał się bardziej zorganizowany na miejscu. Z Pucka wyruszały ciężarówki z przetworzonymi rybami do miast w głębi kraju.

Płynęła jednak także inna zmiana – presja regulacji państwowych. Kontrole połowów, wymagania sanitarne, nowe opłaty portowe wpływały na koszty działalności. Drobni armatorzy, przyzwyczajeni do tradycyjnej, „rodzinnej” skali, musieli nauczyć się funkcjonować w bardziej sformalizowanym systemie. Spory o stawki, dostęp do basenów portowych czy terminy remontów jednostek powracały w protokołach urzędów morskich.

Codzienność portowa w latach 30.

W międzywojennym Pucku poranek zaczynał się zwykle od powrotów nocnych połowów. Rybacy wyciągali z ładowni śledzie, flądry, dorsze, układali je w skrzynkach i na ławach targowych. Tuż obok marynarze szykowali się do wyjścia w morze na ćwiczenia, sprawdzając silniki, uzbrojenie i radiostacje. Na końcu nabrzeża gromadzili się ciekawscy letnicy – jedni obserwowali ruch w porcie, inni umawiali się na rejs po zatoce.

Takie współistnienie trzech funkcji – rybackiej, wojskowej i turystycznej – tworzyło gęstą, ale sprawnie działającą codzienność. Gdy w mieście odbywały się święta państwowe lub marynarskie, port zamieniał się w scenę: na masztach pojawiały się flagi sygnałowe, orkiestra wojskowa grała na nabrzeżu, a mieszkańcy gromadzili się, by obserwować parady okrętów. Jednocześnie, w cieniu tych uroczystości, wciąż trwała zwyczajna praca przy sieciach, hakach i skrzynkach z rybą.

Zabytkowy żaglowiec przy nabrzeżu portowym o zachodzie słońca
Źródło: Pexels | Autor: Tino Schmidt

Wojna i okupacja: port na linii frontu XX wieku

Wrzesień 1939 roku i pierwsze dni wojny nad zatoką

Agresja Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku bardzo szybko dotarła także nad Zatokę Pucką. Port stał się celem działań wojennych i bombardowań. Polskie jednostki, stacjonujące dotąd w Pucku i w sąsiednich portach, próbowały wycofać się w bezpieczniejsze rejony lub podjąć obronę w ramach szerszych działań na Wybrzeżu. Część infrastruktury wojskowej została zniszczona lub przejęta przez Niemców.

Inne wpisy na ten temat:  Zaginione wsie Pomorza – dlaczego zniknęły?

Dla mieszkańców portu pierwsze tygodnie wojny oznaczały chaos: ewakuacje, mobilizację mężczyzn, braki zaopatrzenia. Cumujące jeszcze w porcie kutry i łodzie często wykorzystywano do improwizowanych zadań – przewozu ludzi, sprzętu, a nawet rannych. W miarę jak obrona Wybrzeża słabła, Puck znalazł się pod okupacją, a jego rola znów została podporządkowana celom militarnym, tym razem niemieckim.

Port w systemie okupacyjnym

W latach okupacji niemieckiej port pucki funkcjonował jako zaplecze pomocnicze dla Kriegsmarine oraz lokalnej administracji. Część nabrzeża była objęta zakazem wstępu dla ludności cywilnej, pojawiły się posterunki i baraki wojskowe. Niemcy wykorzystywali istniejącą infrastrukturę i rozbudowali niektóre obiekty, dostosowując je do własnych potrzeb logistycznych i szkoleniowych.

Rybacy poddani zostali systemowi reglamentacji i obowiązkowych dostaw. Ilość i kierunek sprzedaży połowów wyznaczały władze okupacyjne; formalnie wolny połów w zatoce w dużej mierze przestał istnieć. Polscy i kaszubscy mieszkańcy często zmuszani byli do pracy na rzecz niemieckich firm i marynarki, a każde wyjście w morze wymagało zezwoleń. Nielegalne rejsy, np. w celu wymiany towarów czy ucieczki, groziły ciężkimi represjami.

Jednocześnie położenie portu sprzyjało działalności konspiracyjnej. W okolicznych wsiach i na samym nabrzeżu działały sieci kontaktów z ruchem oporu. Informacje o ruchu jednostek, stanie umocnień czy transportach wojskowych bywały przekazywane dalej, do struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Port, mimo ścisłego nadzoru, nie był dla okupanta całkowicie „szczelny”.

Zniszczenia i końcówka wojny

Ostatnie miesiące II wojny światowej przyniosły kolejną falę zniszczeń. Wycofujące się oddziały niemieckie niszczyły część urządzeń portowych, a bombardowania i ostrzały artyleryjskie uszkodziły nabrzeża, magazyny i zabudowę okołoporotwą. Zatoka pełna była wraków mniejszych jednostek, często zatopionych celowo, by utrudnić korzystanie z portu.

Wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej i przejęciem kontroli nad wybrzeżem rozpoczął się nowy etap – porządkowania, rozminowywania i odbudowy. Rybacy powracający do Pucka po wojennych tułaczkach zastawali nie tylko uszkodzoną infrastrukturę, lecz także zmienioną strukturę własności i władzy. Na nabrzeżu pojawili się nowi zarządcy, komendantury wojskowe i urzędnicy przyszłej administracji polskiej, już w innym, powojennym kształcie państwa.

Powojenne przeobrażenia: od małego portu rybackiego do bazy sportów wodnych

Odbudowa i upaństwowienie gospodarki morskiej

Po 1945 roku Puck znalazł się w granicach Polski Ludowej. Odbudowa portu odbywała się w realiach centralnie planowanej gospodarki. Priorytetem państwa była rozbudowa dużych portów – Gdyni, Gdańska czy Szczecina – dlatego Puck traktowano głównie jako lokalny port rybacki i pomocniczy. Naprawiano jednak nabrzeża, wznoszono nowe magazyny, powstawały warsztaty szkutnicze.

Kluczową zmianą było upaństwowienie floty i przetwórstwa. Część przedwojennych armatorów i właścicieli warsztatów straciła swoje przedsiębiorstwa, a ich miejsce zajęły państwowe przedsiębiorstwa rybackie oraz spółdzielnie. Kutry, dotąd prywatne lub rodzinne, włączano do flot spółdzielczych, planowanych centralnie. Dla wielu rybaków oznaczało to stabilniejsze płace i ubezpieczenia, dla innych – utratę samodzielności i decyzyjności.

Na nabrzeżu pojawił się charakterystyczny obrazek powojennego wybrzeża: flota małych i średnich kutrów, magazyny sieci, chłodnie i punkty skupu. Rytm życia w porcie podporządkowano planom połowowym i harmonogramowi dostaw do przetwórni. Puck, choć nie dorównywał skalą większym portom, stał się ważnym elementem sieci państwowego rybołówstwa przybrzeżnego.

Rozwój żeglarstwa i ośrodka szkoleniowego

Drugim powojennym filarem rozwoju stało się żeglarstwo i sport wyczynowy. Dogodne warunki Zatoki Puckiej szybko dostrzeżono jako znakomite miejsce treningów. Powstały klubowe przystanie, hangary na łodzie klasy „Optimist”, „Finn” czy „420”, a także zaplecze szkoleniowe dla młodzieży.

W Pucku organizowano zgrupowania kadry, ogólnopolskie regaty i zawody międzynarodowe. Port rybacki, jeszcze niedawno kojarzony głównie z kutrami i beczkami śledzi, coraz częściej gościł kolorowe floty żaglówek regatowych. W sezonie letnim basen portowy dzielili rybacy, którzy wracali z połowów o świcie, i żeglarze szykujący się do popołudniowych wyścigów.

Sportowy profil portu stopniowo przyciągał także turystów indywidualnych i obozy szkoleniowe. Dzieci i młodzież z głębi kraju uczyły się pierwszych manewrów na małych jachtach, a instruktorzy, często wywodzący się z kaszubskich rodzin rybackich, przekazywali im podstawy żeglarstwa i szacunek do morza. Dzięki temu Puck zaczął być postrzegany nie tylko jako port pracy, lecz również jako szkoła morskich umiejętności.

Życie w cieniu wielkich portów

W rzeczywistości PRL-u, zdominowanej przez wielkie kombinaty i centralne plany, Puck funkcjonował na uboczu głównych morskich inwestycji. Nie budowano tu wielkich terminali ani długich falochronów. Zamiast tego wzmacniano istniejące nabrzeża, remontowano basen portowy i stopniowo dostosowywano go do potrzeb zarówno floty rybackiej, jak i sportowej.

Ograniczone środki i centralne zarządzanie prowadziły jednak do chronicznych braków: deficyt części zamiennych, opóźnienia w remontach, niewystarczająca liczba miejsc postojowych. Rybacy narzekali na stan kutrów i problemy ze zbytem, żeglarze – na ciasnotę basenu i brak nowoczesnego zaplecza. Mimo to port trwał, oparty na codziennej pracy ludzi, którzy nauczyli się funkcjonować w zastanych warunkach.

Równocześnie Puck zachował bardziej kameralny charakter niż wielkie porty Gdańska czy Gdyni. Dla wielu mieszkańców i przyjezdnych właśnie w tym tkwiła jego wartość: można było obserwować prawdziwe, niewystudiowane życie małego portu, gdzie przeplatały się kaszubskie tradycje, ślady powojennej historii i nowa, sportowa tożsamość nadmorskiego miasteczka.

Po 1989 roku: między tradycją a nową funkcją turystyczną

Transformacja gospodarcza i losy rybołówstwa

Przemiany ustrojowe po 1989 roku przyniosły głęboką przebudowę funkcjonowania portu. Upadek centralnie planowanej gospodarki i restrukturyzacja państwowych przedsiębiorstw rybackich sprawiły, że dawny model pracy „na plan” przestał istnieć. Część kutrów trafiła w ręce prywatnych armatorów, inne wycofano z eksploatacji.

Rybacy, którzy przez dekady byli pracownikami państwowych firm, nagle stanęli wobec wyzwań wolnego rynku, zmiennych cen i narastających regulacji unijnych. Konieczne stało się dostosowanie do limitów połowowych, wymogów jakościowych i rosnącej konkurencji. Niektórzy zdecydowali się przebranżowić: przerabiali dawne kutry na jednostki turystyczne, organizujące rejsy po zatoce, wędkarskie wyprawy lub rejsy tematyczne.

Dostęp do funduszy pomocowych i programów restrukturyzacyjnych umożliwił części floty modernizację. Stare drewniane jednostki zastępowały nowocześniejsze łodzie z laminatu, bardziej ekonomiczne i przystosowane zarówno do połowów, jak i obsługi ruchu turystycznego. Inne pozostały w porcie jako swoiste pomniki dawnego sposobu pracy – wyciągnięte na brzeg kadłuby, które dziś bywają tłem dla zdjęć i elementem lokalnej narracji o historii rybołówstwa.

Rewitalizacja nabrzeża i nowa estetyka portu

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Dlaczego port w Pucku był tak ważny dla Pomorza?

Port w Pucku wyrósł na ważny ośrodek dzięki położeniu nad płytką, dobrze osłoniętą Zatoką Pucką. Zapewniała ona bezpieczne schronienie dla mniejszych jednostek, które unikały otwartego, bardziej niebezpiecznego Bałtyku.

Puck pełnił rolę uzupełniającą wobec większych portów, takich jak Gdańsk. Obsługiwał lokalny handel, rybołówstwo i przeładunki, stając się kluczowym ogniwem w gospodarce Pomorza, mimo że sam nie był wielkim portem handlowym.

Co wyróżniało warunki naturalne portu w Pucku?

O wyjątkowości Pucka decydowała płytka, zamknięta Zatoka Pucka, oddzielona od pełnego morza przez Mierzeję Helską. Dzięki temu fale były tu słabsze, a sztormy mniej groźne niż na otwartym wybrzeżu.

Łagodne zejście do wody, naturalne zatoczki i piaszczyste mielizny ograniczające wysokość fali sprzyjały powstawaniu przystani i pomostów. To czyniło z Pucka idealne miejsce dla rybaków i mniejszych statków handlowych.

Jaką rolę Puck odgrywał na dawnych szlakach handlowych?

Puck leżał na styku ważnych dróg lądowych i morskich. Lądem łączył Gdańsk z północnymi Kaszubami, ziemią lęborską i dalej z Pomorzem Zachodnim, a od strony morza był przystankiem na trasie do Helu, Gdańska i skandynawskich portów.

Port obsługiwał m.in. produkty rybołówstwa, drewno spławiane z głębi Kaszub, a także sól i żelazo sprowadzane z północy. W systemie żeglugi przybrzeżnej pełnił funkcję „stacji pośredniej”, gdzie uzupełniano zapasy i naprawiano statki.

Jakie znaczenie polityczne i militarne miał port w Pucku?

Puck znajdował się na obszarze ścierania się wpływów książąt pomorskich, Krzyżaków, Polski i Prus. Kontrola nad portem oznaczała dostęp do Bałtyku i możliwość tworzenia alternatywy dla zbyt silnego lub niezależnego Gdańska.

W czasach nowożytnych Puck zyskał znaczenie militarne jako baza polskiej floty Zygmunta III Wazy. Osłonięte położenie w głębi zatoki i bliskość Helu sprzyjały kotwiczeniu okrętów i organizowaniu zaplecza zaopatrzeniowego.

Jak wyglądały najdawniejsze dzieje Pucka jako osady portowej?

Początki osadnictwa nad Zatoką Pucką sięgają wczesnego średniowiecza, a nawet wcześniejszych okresów. Były to osady o charakterze rolniczo-rybackim, w których uprawiano zboża, hodowano zwierzęta i intensywnie korzystano z zasobów morza.

Wczesne wspólnoty zajmowały się rybołówstwem, obróbką drewna i handlem. Znaleziska ceramiki i narzędzi wskazują na dawne kontakty z innymi ośrodkami nadbałtyckimi, realizowane zarówno drogą lądową, jak i morską.

Jak zmieniała się rola Pucka w okresie książąt pomorskich i Krzyżaków?

Za czasów książąt pomorskich Puck (m.in. jako Putzig) pełnił funkcję lokalnego centrum administracyjnego i militarnego, z portem przynoszącym dochody z opłat portowych i targowych. Rozwijano drewniane pomosty, magazyny i składy towarów.

Po przejęciu przez Zakon Krzyżacki Puck stał się portem średniej rangi, ale bardzo wygodnym do bezpośredniej kontroli. Służył jako zaplecze floty i punkt załadunku towarów z interioru, a przy tym nie miał silnego, niezależnego patrycjatu miejskiego jak Gdańsk.

Jakie towary najczęściej przechodziły przez port w Pucku?

Do najważniejszych towarów eksportowanych z okolic Pucka należały: zboże, futra, wosk pszczeli, drewno oraz produkty rybołówstwa (zwłaszcza śledzie i dorsze). Były to typowe dobra regionu kaszubsko-pomorskiego.

W zamian do Pucka sprowadzano sól, żelazo, tkaniny i wyroby rzemieślnicze, często z odleglejszych części Bałtyku. Port obsługiwał więc głównie handel regionalny i przybrzeżny, dostosowany do mniejszych jednostek pływających.

Kluczowe obserwacje