Ustka i klifowe wybrzeże – czym wyróżnia się ten spacer?
Ustka to jedno z tych nadmorskich miasteczek, które najlepiej smakują w ruchu. Zamiast siedzieć na zatłoczonej plaży, można wyjść na dłuższy spacer wzdłuż klifowego wybrzeża i poczuć prawdziwą morską bryzę na twarzy. Wybrzeże między Ustką a Orzechowem i dalej w stronę Rowów to jeden z ciekawszych odcinków polskiego Bałtyku: strome klify, pachnący żywicą sosnowy las, wiatr, szum fal i wciąż zmieniające się widoki.
Trasa wzdłuż klifów w Ustce daje kilka rzeczy naraz: lekkie wyzwanie fizyczne, wyciszenie w lesie, kadry jak z pocztówki i sporą dawkę wiedzy o tym, jak morze modeluje brzeg. Do tego nie wymaga specjalnego sprzętu ani kondycji maratończyka – wystarczy rozsądne obuwie, trochę czasu i odrobina przygotowania.
Spacer nad klifowym wybrzeżem można przejść na różne sposoby: jako krótką przechadzkę przy latarni morskiej, jako wycieczkę do Orzechowa lub całodniowy marsz do Rowów. Każda z tych wersji ma swój charakter – od rodzinnego spaceru z dziećmi po dłuższy trekking z kijkami nordic walking.
Ustka jest też dobrym punktem wypadowym: łatwo tu dojechać, jest baza noclegowa i gastronomiczna, a sam spacer można zakończyć gorącą zupą rybną w porcie. Dodatkowy plus – nawet w sezonie na klifach bywa znacznie spokojniej niż na głównej plaży w centrum.
Przebieg trasy: Ustka – Orzechowo – Rowy
Główne warianty spaceru klifowym wybrzeżem
Klifowe wybrzeże w okolicach Ustki można poznać w kilku logicznych wariantach. Zanim ruszysz, dobrze jest określić, ile masz czasu i sił, bo dystanse potrafią zaskoczyć, zwłaszcza w miękkim piasku i na podejściach.
| Odcinek | Przybliżona długość (w jedną stronę) | Charakter trasy | Trudność |
|---|---|---|---|
| Ustka – Latarniowiec / klif zachodni | 2–3 km | Bulwar, las, pierwsze klify | Łatwa |
| Ustka – Orzechowo | ok. 5–6 km | Las, wysokie klify, zejścia na plażę | Średnia |
| Ustka – Rowy | ok. 16–18 km | Dłuższy marsz, zmienny teren | Średnia/wyższa (dystans) |
Wybierając wariant, dobrze jest uwzględnić, że droga powrotna też zajmuje czas. Nieraz rozsądniej jest zaplanować powrót autobusem lub taksówką, szczególnie po przejściu trasy do Rowów. Dla wielu osób optymalny okazuje się odcinek Ustka – Orzechowo – Ustka, który daje pełne wrażenie klifowego wybrzeża bez przesadnego zmęczenia.
Początek trasy: centrum Ustki i wyjście na klify
Najwygodniej startuje się z okolic portu w Ustce. Punktem orientacyjnym jest charakterystyczny most obrotowy nad Słupią. Po przejściu na zachodni brzeg rzeki kroki kieruje się w stronę latarni morskiej i zachodniej plaży. Już tutaj czuć intensywną morską bryzę, zwłaszcza przy silniejszym wietrze zachodnim.
Za plażą zachodnią zaczyna się bardziej naturalny fragment wybrzeża. Zamiast kramów z pamiątkami dominuje sosnowy las i wydmy. W wielu miejscach pojawiają się drogowskazy prowadzące w stronę szlaku w kierunku Orzechowa. Warto wypatrzyć oznaczenia szlaku pieszego (często czerwony lub niebieski, w zależności od odcinka). Na tym fragmencie trasa jest łagodna, ale już tutaj pojawiają się pierwsze niewielkie podejścia i zejścia.
Kilka minut marszu i zaczynają się niskie klify, z których widać otwarte morze. To dobry moment, aby ocenić, czy podłoże nie jest zbyt śliskie – po ulewnych deszczach fragmenty ścieżki mogą być rozmokłe. Gdy dzieci idą z przodu, lepiej trzymać się kilku metrów od krawędzi, bo miejscami brzeg jest podmywany.
Odcinek Ustka – Orzechowo: serce klifowego spaceru
Między Ustką a Orzechowem klifowe wybrzeże pokazuje się z najlepszej strony. Sosnowy bór porasta strome stoki, a ścieżka prowadzi raz wyżej, raz niżej, momentami zupełnie blisko krawędzi. Z jednej strony szum drzew i igliwie pod stopami, z drugiej – jednostajny huk fal i powiewy morskiej bryzy.
Po drodze pojawia się kilka zejść na plażę. Warto z nich korzystać choć raz – rzut oka na klify od strony morza uświadamia, jak dynamicznie zmienia się tu linia brzegowa. Z dołu widać też poszczególne warstwy geologiczne i spektakularne urwiska, z których co jakiś czas odpadają większe fragmenty. Dlatego pod samą skarpą lepiej nie siadać na dłużej.
Ścieżka leśna bywa nierówna: gałęzie, korzenie, piaskowe fragmenty i odcinki rozjeżdżone przez rowery lub pojazdy leśne. Tempo marszu naturalnie zwalnia. Z tego powodu odcinek Ustka – Orzechowo potrafi zająć więcej czasu, niż sugeruje sama długość w kilometrach – szczególnie przy częstych przystankach na zdjęcia i zejścia na plażę.
Tuż przed Orzechowem teren robi się wyraźnie bardziej pofałdowany. Pojawiają się dłuższe podejścia i schody prowadzące na punkt widokowy. Z tarasu nad Orzechowem rozciąga się panorama na klifowe wybrzeże w obu kierunkach, a przy sprzyjającej pogodzie widoczność bywa zaskakująco duża.
Odcinek Orzechowo – Rowy: dla wytrwalszych
Dalej w stronę Rowów trasa staje się bardziej dzika i mniej uczęszczana. To propozycja raczej dla osób, które lubią dłuższe marsze i nie zależy im na częstych punktach gastronomicznych po drodze. Za Orzechowem infrastruktura jest skromniejsza, ale przyroda wynagradza wysiłek – szerokie, puste plaże, bardziej strome fragmenty klifu i długie odcinki bez zabudowy.
Ten fragment biegnie częściowo po klifie, częściowo w głębi lasu, a miejscami po plaży. W zależności od stanu morza i poziomu wody trzeba czasem zdecydować, czy idzie się górą, czy dołem. Przy wysokim stanie morza i silnym wietrze zachodnim niektóre odcinki plaży mogą być zalane; wtedy bezpieczniej trzymać się ścieżek leśnych.
Po dotarciu do Rowów wiele osób korzysta z autobusów do Ustki lub Słupska. W sezonie połączeń jest więcej, poza sezonem bywa skromnie – przed wyjściem w trasę dobrze to sprawdzić, aby uniknąć wielokilometrowego marszu „na siłę” po zmroku.
Jak przygotować się do spaceru klifowym wybrzeżem?
Sprzęt i ubranie na klify
Klifowe wybrzeże w okolicach Ustki nie wymaga specjalistycznego sprzętu, ale kilka elementów zdecydowanie ułatwia życie. Zamiast butów plażowych lepiej sprawdzają się zwykłe buty trekkingowe lub chociaż solidne adidasy z przyczepną podeszwą. Na wielu fragmentach ścieżka bywa śliska, a strome zejścia na plażę są wysypane luźnym piaskiem lub igliwiem.
Kurtka przeciwwiatrowa przydaje się o każdej porze roku. Nawet w ciepły letni dzień na klifie potrafi porządnie zawiać, szczególnie przy otwartym kierunku wiatru od morza. Zimą i jesienią różnica odczuwalna między lasem a odkrytym klifem jest wyraźna – cienka bluza przy mocnej bryzie szybko przestaje wystarczać.
Na głowę dobrze zabrać czapkę lub chustę. W lecie chroni przed słońcem, w chłodniejsze miesiące przed wychłodzeniem przez wiatr. Okulary przeciwsłoneczne to nie tylko komfort – przy silnym słońcu odbijającym się od fal nawet krótki odcinek bez ich ochrony potrafi zmęczyć wzrok.
Kijki nordic walking na klifach sprawdzają się zaskakująco dobrze, zwłaszcza przy dłuższym marszu. Odciążają kolana na stromych zejściach i pomagają utrzymać równowagę na sypkich fragmentach. Dla starszych osób lub przy plecaku z większym bagażem mogą być wyraźnym wsparciem.
Co zabrać do plecaka?
Nawet jeśli spacer klifowym wybrzeżem zaczyna się niewinnie jako „krótka przechadzka”, po kilkudziesięciu minutach często przeradza się w kilkugodzinny marsz. Dlatego podstawowy plecak z kilkoma rzeczami oszczędza nerwy.
- Woda – minimum 1 litr na osobę przy dłuższej trasie, w upalne dni więcej. Dostęp do sklepów po drodze jest ograniczony, szczególnie między Orzechowem a Rowami.
- Prosta przekąska – kanapki, orzechy, batony energetyczne. Na klifie szybko robi się głodniej niż w mieście, a postój z widokiem na morze to idealny moment na mały posiłek.
- Mapa offline lub naładowany telefon z aplikacją turystyczną. Oznakowanie szlaków zazwyczaj jest dobre, lecz w niektórych miejscach ścieżki się rozgałęziają.
- Mała apteczka – plaster, środek do dezynfekcji, coś przeciw bólowi głowy. Na klifach nie ma aptek, a otarcie czy ból stopy potrafią zepsuć całą wycieczkę.
- Peleryna lub lekka kurtka przeciwdeszczowa – pogoda nad morzem potrafi się zmieniać w ciągu kilkunastu minut.
Przy spacerze z dziećmi dochodzą dodatkowe elementy: coś cieplejszego „na wszelki wypadek”, zapasowe skarpetki, chusteczki nawilżane, proste przekąski, które dzieci lubią i które można zjeść w biegu.
Ocena własnych sił i czasu
Klifowe wybrzeże kusi, aby „iść jeszcze kawałek dalej”, bo za każdym zakrętem czeka nowy widok. W praktyce wiele osób zaskakuje później długość drogi powrotnej. Dobrze jest założyć z góry maksymalny czas spaceru, np. trzy godziny w obie strony, i trzymać się tej granicy.
Na leśnym, falującym terenie tempo marszu jest wolniejsze niż na miejskim chodniku. Do tego dochodzą przerwy na zdjęcia, zejścia na plażę, postój przy punkcie widokowym. Efekt jest taki, że realnie pokonuje się mniej kilometrów w godzinę, niż wskazywałaby to prosta kalkulacja.
Osoby, które na co dzień mało chodzą, często przeceniają swoje możliwości na dłuższych odcinkach, szczególnie po miękkim piasku. Jeśli pojawia się pierwsze wyraźne zmęczenie, rozsądniej jest zawrócić wcześniej niż później odkryć, że do auta czy noclegu zostało jeszcze kilka kilometrów lasem.
Dobrym punktem odniesienia jest odcinek Ustka – Orzechowo. Dla wielu to naturalne „maksimum na pierwszy raz”. Po przejściu w obie strony i sprawdzeniu, jak reaguje organizm, łatwiej planować kolejne, dłuższe odcinki klifowego wybrzeża.
Krok po kroku: przykładowy spacer Ustka – Orzechowo
Wyjście z Ustki: port, latarnia i zachodnia plaża
Startując z centrum, pierwszym punktem jest przejście przez most obrotowy na Słupi. Już samo to miejsce ma swój klimat – cumujące kutry, mewy krążące nad wodą, zapach smażonej ryby z pobliskich barów. Po lewej widać wschodnią plażę z promenadą, po prawej – zachodni brzeg rzeki, mniej gwarny i bardziej „spacerowy”.
Za mostem rubież portu wyznacza niewysoka zabudowa i ul. Marynarki Polskiej prowadząca w stronę latarni morskiej. Charakterystyczna ceglana wieża jest dobrym miejscem, by na chwilę się zatrzymać i zerknąć na morze z góry. Przy dobrej przejrzystości powietrza widać od razu, jak ciągnie się w stronę zachodnią zielona ściana lasu na krawędzi klifu.
Za latarnią trasa kieruje się ku plaży zachodniej. To ostatni fragment z typowo miejską infrastrukturą: knajpki, punkty z goframi, wypożyczalnie leżaków. W sezonie letnim sporo tu ludzi, ale wystarczy odejść kilkaset metrów na zachód, by tłum zaczął rzednąć. Na horyzoncie stopniowo wyrasta wyższa linia brzegu – znak, że zbliża się właściwe klifowe wybrzeże.
Wejście w las i pierwsze klify
Za końcem plaży zachodniej pojawia się ściana sosnowego lasu. Ścieżka prowadząca na klif zaczyna się łagodnym podejściem po piaszczystym podłożu. W ciepłe dni temperatura w lesie spada o kilka stopni w porównaniu z plażą – pachnie igliwiem, słychać dzięcioły, a morze przez chwilę jakby cichnie, skryte za wydmami.
Na skraju lądu: widoki, które zostają w głowie
Po kilku minutach marszu ścieżka wynosi wędrowców na krawędź klifu. Pierwsze wyjście „na otwarte” zwykle robi największe wrażenie: nagle, między drzewami, rozszerza się kadr – pod stopami piaszczysty stok, przed sobą horyzont i poruszająca się powoli linia statków. Przy lekkim wietrze z zachodu powietrze jest przejrzyste, kontury chmur ostre, a dźwięk morza wyraźniejszy niż w porcie.
Miejscami drzew już nie ma – ich korzenie wiszą w powietrzu nad krawędzią skarpy, przypominając, jak kruche bywa to, co z pozoru wygląda solidnie. Przy takich urwiskach lepiej nie podchodzić pod samą krawędź, szczególnie po intensywnych opadach czy silnych sztormach. Kilkadziesiąt centymetrów w jedną lub drugą stronę nie zmienia zdjęcia, a zwiększa margines bezpieczeństwa.
Przy dobrej widoczności z bardziej odsłoniętych miejsc można objąć wzrokiem cały łuk zatoki między Ustką a Orzechowem. Na wschodzie majaczy latarnia morska, na zachodzie – zielona ściana lasu ciągnąca się w stronę Rowów. W słoneczne dni, gdy słońce stoi jeszcze wysoko, morska tafla mieni się odcieniami granatu, zieleni i srebra. Przy zachmurzeniu wszystko szarzeje, ale kontrast między bielą fal a ciemnym klifem bywa wtedy szczególnie fotogeniczny.
Mikroklimat klifów: między bryzą a zapachem żywicy
Przy klifowym szlaku powietrze wyraźnie różni się od tego nad zwykłą, niską plażą. Wiatr nie ma gdzie się „rozpędzić” między zabudowaniami, dlatego dociera do twarzy niemal nieprzefiltrowany. Jest chłodniejszy i bardziej wilgotny, a przy większej fali wypełniony drobnym aerozolem słonej wody. Skóra na twarzy po kilku godzinach takiego spaceru czuje się jak po długim pobycie na świeżym powietrzu w górach.
Las sosnowy działa jak naturalny filtr. Kilka kroków w głąb drzew i wiatr natychmiast słabnie. Pachnie żywicą, mokrą ziemią, igliwiem. Taki kontrast powtarza się wielokrotnie: raz ścieżka trzyma się samej krawędzi klifu, raz cofa o kilkanaście metrów w głąb lasu. Spacer staje się więc ciągłą zmianą bodźców – raz dominują fale i otwarty horyzont, za chwilę półmrok między pniami i miękki dywan z igieł pod stopami.
Osoby wrażliwe na nagłe podmuchy powinny mieć ze sobą coś, czym osłonią szyję i uszy. Na mocno przewianym klifie chłód potrafi zaskoczyć nawet przy temperaturze, która w miasteczku wydawała się komfortowa. Dotyczy to szczególnie wiosny i jesieni, gdy słońce szybko się chowa, a wiatr pod wieczór wyraźnie przybiera na sile.
Rytm dnia nad klifowym wybrzeżem
Poranny spacer: pusta plaża i miękkie światło
Najspokojniej jest zwykle rano. Między wschodem słońca a późnym przedpołudniem na plaży przy zachodniej części Ustki i w stronę Orzechowa spotyka się głównie biegaczy, właścicieli psów i kilka osób z termosem kawy. Piasek jest jeszcze chłodny, wiatr zazwyczaj słabszy, a światło miękkie – idealne do zdjęć bez ostrych cieni.
To dobry czas dla tych, którzy nie przepadają za tłumem i hałasem plażowych głośników. Mewy krążą nisko nad wodą, a na horyzoncie pojawia się ledwie kilka jednostek – rybackie kutry wracające z nocnych połowów lub pojedyncze jachty. Nad klifem często unosi się cienka warstwa mgły, która w ciągu godziny-dwóch znika bez śladu.
Popołudnie i zachód słońca: kiedy bryza nabiera mocy
Wraz z rosnącą temperaturą nasila się wiatr od morza. Popołudniowe godziny potrafią być najbardziej „dynamiczne” – fale rosną, szum morza wyraźnie się podnosi, a kąpiących się przybywa. Klifowy szlak zapełnia się turystami, rowerzystami, osobami z wózkami. Tempo marszu siłą rzeczy spada, częściej też trzeba się zatrzymać, by przepuścić innych na węższych odcinkach.
W sezonie letnim wiele osób planuje spacer tak, by drogę powrotną odbyć tuż przed zachodem słońca. Wtedy linia brzegowa przybiera zupełnie inne barwy – skarpa robi się rudawa, las ciemnieje, a woda odbija pomarańczowo-złoty pas nieba. Jeśli plan zakłada powrót klifem, Istotne jest to, że po zachodzie na ścieżce bardzo szybko robi się szaro. Latarka czołowa lub przynajmniej zapas światła w telefonie bywa wtedy zbawienna, szczególnie na stromych zejściach.

Pory roku na klifach Ustki
Lato: szczyt sezonu i najprostsza logistyka
Latem klifowe wybrzeże między Ustką a Rowami działa jak naturalne przedłużenie plażowego deptaka. W dzień łatwo znaleźć czynne bary, wypożyczalnie rowerów, sklepy z napojami. Szlaki są suche, dojścia na plażę dobrze widoczne, a dni długie – nawet późne wyjście z miasta daje spory margines światła na powrót.
Z drugiej strony to okres, w którym odcinek Ustka – Orzechowo może być zatłoczony, zwłaszcza w słoneczne weekendy. Na węższych fragmentach ścieżki robi się gęsto, a zejścia na plażę przypominają schody w popularnej atrakcji. Kto liczy na kontemplację i ciszę, lepiej odnajdzie się zdecydowanie wcześniej rano albo późnym wieczorem, gdy część osób przenosi się już do knajpek w mieście.
Jesień i wiosna: najlepszy czas dla piechurów
Po końcu wysokiego sezonu klifowy szlak odżywa w innym rytmie. Znikają tłumy, schodzą plażowe budki, a w lesie zaczyna dominować szelest liści i woń wilgotnej ziemi. Dla piechurów to często najlepszy okres: temperatury są umiarkowane, komarów mniej, a widoczność dobra. Można iść dłużej bez ryzyka przegrzania, a każde wyjście na brzeg klifu przynosi przyjemne orzeźwienie, nie lodowaty podmuch.
Jesienią pojawia się jednak więcej błota, szczególnie po długotrwałych opadach. Buty z dobrą podeszwą przestają być tylko „miłym dodatkiem”, a stają się koniecznością. Warto brać poprawkę na krótszy dzień – popołudniowy spacer, który w lipcu kończył się o 21:00 przy pełnym świetle, w październiku może już wymagać powrotu przy szarówce.
Zima: surowe oblicze klifowego brzegu
Zimą klify w okolicach Ustki i Orzechowa zyskują surowy, niemal północny charakter. Plaża pustoszeje, a na ścieżkach zostają głównie miejscowi spacerowicze i najbardziej zdeterminowani turyści. Silny, zimny wiatr od morza potrafi skutecznie zniechęcić do dłuższych wypraw, za to przy bezwietrznej, mroźnej pogodzie spacer wzdłuż skutej lodem linii brzegowej robi ogromne wrażenie.
Takie warunki wymagają jednak rozsądku. Oblodzone schody, zmrożony piasek na stromych zejściach czy nawiewane zaspy w leśnych zagłębieniach to już nie tylko drobna niedogodność. Dobrze zabezpieczone kostki, nieprzemakalne buty, kilka warstw ubrań i gorący napój w termosie przestają być „opcją”. Z drugiej strony nagroda w postaci niemal zupełnie pustej plaży i ciężkiego, zimowego nieba nad horyzontem zostaje w pamięci na długo.
Bezpieczeństwo na klifowym brzegu
Osuwiska i cofanie się linii brzegowej
Klif między Ustką a Rowami żyje własnym rytmem. Po silnych sztormach pojawiają się nowe urwiska, fragmenty ścieżki znikają, a drzewa, które jeszcze rok temu stały „bezpiecznie” kilka metrów od brzegu, nagle wiszą nad pustką. Informują o tym tablice ostrzegawcze, ale i bez nich opłaca się zachować rozsądną odległość od samej krawędzi.
Nie chodzi wyłącznie o spektakularne osuwiska. Często odłamuje się kilkudziesięciocentymetrowy pas skarpy, która z wierzchu wyglądała stabilnie. Świeże, jasne „blizny” na ścianie klifu poniżej sugerują, że dany fragment pracuje częściej i mocniej. W takich miejscach najlepiej ograniczyć się do oglądania widoków z bezpiecznego dystansu, szczególnie z dziećmi czy ciężkim plecakiem.
Zejścia na plażę: schody, piasek i ścieżki „na skróty”
Na całym odcinku między Ustką a Orzechowem funkcjonuje kilka oficjalnych zejść na plażę. Zazwyczaj są to drewniane lub betonowe schody z balustradą, w miarę regularnie utrzymywane. To najbezpieczniejsze opcje, szczególnie przy mokrym podłożu lub silnym wietrze. W sezonie widać tam większy ruch, ale i tak zejście zajmuje zaledwie kilka minut.
Oprócz tego istnieje wiele „dzikich” ścieżek, którymi miejscowi i stali bywalcy skracają sobie drogę. Często biegną po stromym, piaszczystym zboczu, bez żadnych zabezpieczeń. W suchym piasku krok łatwo się ześlizguje, a każde nieostrożne nadepnięcie na sypki fragment może skończyć się nieplanowanym zjazdem. Jeżeli ktoś decyduje się na taki skrót, rozsądnie jest mieć wolne ręce (bez ciężkich siatek, bez telefonu w dłoni) i iść pojedynczo, zachowując odstęp.
Przy większej fali i wysokim stanie wody dolna część niektórych zejść może być podmyta. Betonowe stopnie kończą się kilka centymetrów nad wąskim pasem mokrego piasku, a fale przychodzą nieregularnie, co druga–trzecia silniejsza. Najlepiej chwilę poobserwować rytm morza i wybrać moment, w którym woda cofa się najbardziej. Tak samo przy powrocie – wbieganie „na wariata” między falami daje emocje, ale przy śliskich schodach łatwo o uraz.
Ruch rowerowy i piesi na jednej ścieżce
Na niektórych odcinkach klifowej trasy ruch pieszy miesza się z rowerowym. Dla większości to żaden problem, o ile obie strony zachowują zdrowy rozsądek. Pieszym pomaga trzymanie się prawej strony ścieżki, szczególnie na łukach, gdzie rowerzysta może pojawić się nagle. Z kolei rowerzyści powinni brać poprawkę na to, że część turystów idzie „zadumana” widokiem morza i nie reaguje od razu na dzwonek.
W miejscach, gdzie ścieżka zwęża się do jednego, wyjeżdżonego toru, często najbardziej praktyczne jest krótkie zatrzymanie i przepuszczenie jadących z góry. Dla pieszego to kilka sekund, dla rowerzysty – szansa, by zjechać bez nerwowego manewrowania między ludźmi. W praktyce takie proste gesty sprawiają, że nawet w sezonie letnim trasa jest zaskakująco płynna.
Fotografowanie klifów: praktyczne wskazówki
Światło, kierunek marszu i horyzont
Klifowe wybrzeże kusi aparaty i telefony już od pierwszych metrów za Ustką. Żeby zdjęcia nie zamieniły się w serię podobnych kadrów, przydaje się kilka prostych zasad. Najważniejsza to obserwowanie światła. Rano słońce stoi niżej od strony lądu, dzięki czemu klif i plaża są równomiernie oświetlone. Po południu światło obraca się mocniej nad wodę, co sprawia, że fotografowanie „pod słońce” wymaga zmiany perspektywy albo korzystania z cienia drzew.
Wielu osobom pomaga też świadomy wybór kierunku marszu w odniesieniu do planowanych zdjęć. Kto lubi kadry z zachodzącym słońcem nad wodą, doceni powrót z Orzechowa w stronę Ustki późnym popołudniem. Z kolei miłośnikom detali – struktur klifu, korzeni drzew, faktury piasku – łatwiej będzie działać przy rozproszonym, lekko zachmurzonym świetle, gdy kontrasty nie są zbyt ostre.
Na klifach, jak nigdzie indziej, uwidacznia się też kwestia prostego horyzontu. Minimalnie przekrzywione zdjęcie natychmiast zdradza się linią morza. Prosty trik to korzystanie z siatki w podglądzie aparatu lub telefonu. Wystarczy wyrównać jedną linię siatki z horyzontem, a efekt końcowy od razu staje się bardziej profesjonalny, nawet przy szybkim, „spacerowym” fotografowaniu.
Detale, które budują klimat
Warto szukać nie tylko szerokich panoram, ale i małych elementów, które oddają charakter klifowego brzegu. Spękane korzenie sosny trzymające się ostatkiem sił na krawędzi skarpy, rudawe nacieki na ścianie klifu po ostatnich opadach, ślady ptasich łapek na wilgotnym piasku, muszle wyrzucone przez sztorm – takie kadry często silniej przywołują pamięć spaceru niż kolejne zdjęcie „morze + niebo”.
Na plaży dobrze sprawdzają się ujęcia z niskiej perspektywy. Wystarczy przykucnąć lub obniżyć aparat tuż nad piaskiem, by fale i linia brzegu nabrały głębi. Przy mocnym wietrze, gdy piasek zaczyna „wędrować” po powierzchni, takie zdjęcia potrafią pokazać dynamikę miejsca lepiej niż szeroki kadr z góry klifu.
Spacer z dziećmi i psami po klifowym wybrzeżu
Dzieci na szlaku: tempo, przerwy, atrakcje po drodze
Klif między Ustką a Orzechowem nie jest technicznie trudny, ale dla mniejszych dzieci może okazać się długim, jednostajnym marszem. Najlepiej od razu założyć wolniejsze tempo i częstsze przerwy. Zamiast ambitnego planu „dojścia wszędzie”, lepiej wybrać jeden cel pośredni: konkretne zejście na plażę, punkt widokowy, charakterystyczne drzewo. Taki „namacalny” punkt na mapie działa na dzieci lepiej niż abstrakcyjne „jeszcze kawałek”.
Pomagają małe rytuały – przerwa na picie zawsze przy zejściu na plażę, krótka zabawa w piasku po określonej liczbie kroków na zegarku czy zbieranie „znaków szlaku”: szyszek, ciekawych kamyków, fragmentów patyków o nietypowym kształcie. Przy starszych dzieciach sprawdza się prosty podział obowiązków: jedno jest „nawigatorem” z mapą w telefonie, inne „strażnikiem czasu” przypominającym o powrotnej godzinie.
Trudniejsze bywają dojścia na plażę. Stromych, piaszczystych zejść lepiej unikać przy maluchach, które łatwo tracą równowagę. Zamiast tego rozsądniej wybrać oficjalne schody, nawet jeśli są kilka minut dalej. Na schodach dorosły idzie tuż za dzieckiem, a w górę lepiej wspinać się powoli, z krótkimi postojami co kilkanaście stopni. Zmęczone dziecko na stromym odcinku rzadko komunikuje problem wcześniej – sygnałem bywa nagłe marudzenie „już mi się nie chce”.
Klifowy las oferuje kilka naturalnych atrakcji: przewrócone pnie, korzenie odsłonięte przez erozję, niewielkie wąwozy. To miejsca, w których dzieci spontanicznie zaczynają się wspinać, skakać i biegać. Zamiast całkowicie blokować takie zabawy, bezpieczniej jest wyznaczyć jasne granice: nie podchodzimy do samej krawędzi, nie wspinamy się na drzewa rosnące przy urwisku, nie zeskakujemy z wysokich korzeni na twardą ścieżkę.
Wyposażenie dla najmłodszych
Dzieci na klifowym szlaku potrzebują mniej sprzętu niż dorośli są skłonni im spakować, ale kilka elementów robi różnicę. Najważniejsze to odpowiednie buty z bieżnikiem – nawet jeśli w mieście dziecko chodzi w lekkich trampkach, na piasku, korzeniach i mokrych liściach dużo pewniej będzie czuło się w prostych butach trekkingowych lub sportowych z chropowatą podeszwą.
Przydaje się też mały, własny plecak. W środku może być tylko lekka bluza, bidon i mała przekąska, ale sam fakt, że dziecko „niesie swoje rzeczy”, często podnosi jego zaangażowanie w wędrówkę. W chłodniejsze dni wygodna jest cienka czapka lub opaska – klifowy wiatr potrafi zaskoczyć, nawet gdy w mieście było przyjemnie ciepło.
Na otwartej plaży słońce szybko męczy, dlatego przy letnich spacerach sens ma chustka na głowę, lekka koszulka z długim rękawem i krem z filtrem. Odcinek między zejściem a wejściem z powrotem na klif bywa bezcieniowy, a dzieci rzadko same zgłaszają, że robi im się za gorąco – zajęte zabawą w piasku, orientują się dopiero po chwili.
Psy na klifach: smycz, piasek i woda
Trasa z Ustki do Orzechowa jest przyjazna psom, o ile opiekun ma świadomość kilku ograniczeń. Po pierwsze – smycz. W lesie i na odcinkach blisko krawędzi klifu luźno biegający pies może nagle pobiec za ptakiem, sarną czy innym czworonogiem. Nawet zwierzak „zawsze wracający na wołanie” może się poślizgnąć na sypkim piasku przy krawędzi lub wpaść między rowerzystów na krętym zjeździe.
Dobrym kompromisem bywa długa linka treningowa, którą można skrócić na węższych fragmentach. Warto trzymać psa bliżej, gdy ścieżka prowadzi tuż przy urwisku, zakręca lub krzyżuje się z rowerowym zjazdem. Dla bezpieczeństwa innych pieszych lepiej nie pozwalać zwierzęciu wyskakiwać nagle z krzaków na wąską ścieżkę.
Na plaży dochodzą kwestie temperatury i wody. Latem piasek szybko się nagrzewa, co przy dłuższym spacerze może przegrzać psie łapy. Pomaga chodzenie bliżej linii wody, gdzie piasek jest chłodniejszy. Przy mocnych falach lepiej nie zachęcać psa do wbiegania głęboko – silne cofające się fale potrafią podmyć łapy i przewrócić nawet większe zwierzę.
Miski turystyczne i butelka z wodą to drobiazg, który ułatwia życie. Woda morska nie nadaje się do picia, a wiele psów po intensywnym biegu na plaży instynktownie sięga po pierwsze, co znajdzie. Po kilku łykach kończy się to pragnieniem, a czasem problemami żołądkowymi. Lepiej zrobić szybki postój w cieniu skarpy, podać świeżą wodę i krótko odpocząć.
Szacunek dla innych spacerowiczów
Obecność dzieci i psów zmienia rytm marszu. W praktyce oznacza to częstsze zatrzymania na środku ścieżki, gwałtowne skręty w stronę ciekawego patyka czy nagłe zatrzymanie przed kałużą. Żeby całość przebiegała w przyjaznej atmosferze, wystarczy kilka nawyków: zatrzymując się, warto zejść na bok ścieżki, a przy mijaniu innych osób z wózkiem, kijkami czy rowerem – skrócić smycz i przytrzymać psa przy nodze.
Na klifie, zwłaszcza przy silnym wietrze, dźwięk dzwonka czy wołanie rowerzysty łatwo giną. Opiekunowie dzieci i psów mogą odruchowo raz na jakiś czas sprawdzić, czy ktoś nie zbliża się z tyłu – krótki rzut oka wystarcza, by w porę się przesunąć. Taki drobiazg często rozładowuje potencjalne napięcia, zanim w ogóle zdążą się pojawić.
Klifowe wybrzeże od strony wody
Spływy kajakowe i rejsy widokowe
Na klif patrzy się inaczej, gdy ogląda się go z poziomu wody. Latem z portu w Ustce wypływają krótkie rejsy turystyczne, które w kilka–kilkanaście minut przenoszą pasażerów pod wysoką ścianę klifu. Z tej perspektywy dobrze widać warstwową budowę skarpy, ślady osuwisk i drzewa, których korzenie wiszą już częściowo w powietrzu.
Rejsy pasażerskie są dostępne dla większości osób – to opcja bezwysiłkowa, dobra także przy osobach starszych czy rodzinach z dziećmi, które nie mają siły na dłuższy spacer. Wystarczy zabrać ciepłą bluzę (na wodzie zawsze jest chłodniej niż na lądzie) i osłonę na głowę. Na otwartym odcinku morza, nawet bardzo krótkim, wiatr bywa wyraźniejszy, a słońce mocniej odbija się od tafli.
Dla bardziej samodzielnych pozostają kajaki morskie lub deski SUP. To rozwiązania dla osób oswojonych z wodą i falą, najlepiej z doświadczeniem na akwenach otwartych. Klifowe wybrzeże nie daje wielu naturalnych schronień, a przy nagłym pogorszeniu pogody powrót do portu może być znacznie trudniejszy niż wyjście. Kwestie kamizelek asekuracyjnych, śledzenia prognozy i pływania minimum w parze nie są tu formalnością, tylko podstawą bezpieczeństwa.
Fotografia z łodzi i z plaży
Fotografując klif z łodzi, trzeba pogodzić się z tym, że jednostka niemal cały czas się porusza. Statyczne kadry z długim czasem naświetlania są trudne do uzyskania, za to świetnie wychodzą ujęcia pokazujące skalę brzegu – wystarczy uchwycić w kadrze fragment pokładu lub sylwetkę osoby na tle ściany klifu. Kontrast między małą postacią a masą ziemi i korzeni dobrze oddaje potęgę miejsca.
Od strony plaży dobrym patentem jest fotografowanie klifu z lekkiej perspektywy „z dołu i z boku”. Zamiast stawać dokładnie naprzeciwko ściany, lepiej odsunąć się nieco w jedną stronę i obniżyć aparat. Linie warstw geologicznych, pnie drzew i krawędź urwiska zaczną układać się w dynamiczne ukośne, co nada kadrze głębi.
Bezpieczna obserwacja z poziomu morza
Podpływanie zbyt blisko samej podstawy klifu wygląda efektownie na zdjęciach, ale w praktyce zwiększa ryzyko. Po sztormach do wody trafia mnóstwo luźnych fragmentów skarpy, kamieni i konarów. Nawet przy spokojnym morzu pojedyncze bryły mogą osunąć się bez ostrzeżenia – szczególnie tam, gdzie widać świeże, jasne ślady osuwisk.
Rozsądnie jest trzymać się na tyle daleko, by nawet przy niespodziewanej większej fali nie zostać „wypchniętym” w samą podstawę urwiska. Dotyczy to zwłaszcza osób na SUP-ach i w lekkich kajakach, które morze obraca znacznie łatwiej niż masywniejszą łódź motorową. Bezpieczny dystans nie odbiera widoku – wysokie ściany klifu i tak dominują całe otoczenie.
Wieczór na klifach i powrót do Ustki
Zachód słońca nad morzem
Od Ustki w stronę Orzechowa wybrzeże jest idealnie wystawione na zachód, co w bezchmurne dni daje spektakularne zachody słońca. W okolicach lata słońce długo utrzymuje się nad linią horyzontu, stopniowo zmieniając barwę z ostrej bieli na złoto i pomarańcz. W tym czasie klifowy las nabiera głębszych odcieni, a plaża robi się niemal miedziana.
Dobrym miejscem na obserwację jest dowolny fragment ścieżki, z którego widać i las, i morze – dzięki temu można w jednym kadrze złapać zarówno ciepłe światło na pniach sosen, jak i odbijającą je powierzchnię wody. Kto woli bardziej otwarty widok, zejdzie na plażę nieco wcześniej, by na spokojnie znaleźć wygodne miejsce na piasku, zanim słońce zacznie chować się za horyzont.
Nocne niebo nad klifem
Po zmroku klifowe wybrzeże wyraźnie cichnie. W oddali widać pojedyncze światła Ustki, czasem smugę świateł statku na horyzoncie. Przy bezchmurnej pogodzie gwiazdy są lepiej widoczne niż w mieście, a huk fal tworzy stałe tło dźwiękowe. To dobre warunki na spokojny spacer z latarką czołową, o ile zachowa się orientację w terenie i nie zapuszcza zbyt blisko krawędzi.
Osoby zainteresowane fotografią nocną muszą liczyć się z silnym wiatrem i piaskiem, który wdziera się we wszystkie szczeliny statywu i aparatu. Warto mieć prostą osłonę na sprzęt i ciepłe ubranie, nawet jeśli wieczór zaczynał się stosunkowo łagodnie. Powrót do Ustki najlepiej zaplanować tak, by ostatni odcinek w lesie pokonać w parze lub małej grupie – nie tyle ze względu na realne zagrożenia, ile na komfort i łatwiejszą nawigację.
Orientacja w terenie i światło na drogę
Klifowy las po zmroku łatwo się ujednolica – ścieżki, zakręty i odcinki między drzewami wydają się podobne. Krótki fragment, który w dzień był oczywisty, w półmroku może wydać się obcy. Pomaga wcześniejsze zerknięcie na mapę i zapamiętanie charakterystycznych punktów: szerokich skrzyżowań dróg leśnych, tablic informacyjnych, miejsc z ławką czy barierką.
Niezastąpiona jest mała latarka czołowa lub aplikacja latarki w telefonie, ale lepiej nie iść cały czas w najjaśniejszym możliwym trybie. Mocne światło „ucina” wzrok do kilku metrów przed sobą i utrudnia dostrzeżenie dalszej części ścieżki. Delikatniejsze, rozproszone oświetlenie wystarcza, by nie potknąć się o korzeń, a jednocześnie zostawia możliwość dostrzeżenia zarysów lasu dalej.
Na sam koniec, przy wyjściu z lasu w stronę Ustki, daje się odczuć wyraźną zmianę: najpierw słychać miejski gwar i muzykę z nadmorskich knajpek, potem pojawiają się pierwsze latarnie. Po kilku godzinach między sosnami i przy szumie morza powrót do miasta ma swój urok – klifowy spacer zostaje gdzieś z tyłu, ale zapach żywicy i słonej bryzy jeszcze przez chwilę unosi się w pamięci.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak długa jest trasa spacerowa Ustka – Orzechowo – Rowy?
Odcinek Ustka – Orzechowo ma około 5–6 km w jedną stronę, natomiast cała trasa Ustka – Rowy to około 16–18 km w jedną stronę. Trzeba pamiętać, że są to dystanse liczone tylko „tam”, więc jeśli planujesz powrót pieszo, realny kilometraż może się podwoić.
Ze względu na klifowy charakter brzegu, różnice wysokości i piaszczyste fragmenty, marsz trwa zwykle dłużej, niż sugerują same kilometry. Warto założyć zapas czasu, szczególnie jeśli planujesz zejścia na plażę i przerwy na zdjęcia.
Jaki wariant spaceru klifowego z Ustki wybrać na pierwszy raz?
Na pierwszy raz najlepiej sprawdza się odcinek Ustka – Orzechowo – Ustka. To trasa, która pozwala w pełni poczuć klimat klifowego wybrzeża: są widoki z góry, zejścia na plażę i leśne ścieżki, ale bez ekstremalnego dystansu.
Jeśli szukasz krótszej, bardzo lekkiej wersji, możesz ograniczyć się do odcinka od portu w Ustce do zachodnich klifów i okolic latarni – to 2–3 km w jedną stronę, dobre nawet na rodzinny spacer z małymi dziećmi.
Czy trasa Ustka – Orzechowo – Rowy jest trudna i dla kogo się nadaje?
Technicznie trasa nie jest bardzo trudna, ale ma klifowy charakter: są podejścia, zejścia, miejscami śliskie lub piaszczyste fragmenty. Odcinek Ustka – Orzechowo określa się jako średni pod względem trudności, a Ustka – Rowy jako średni/wyższy głównie przez długość.
Spokojnie poradzą sobie osoby o przeciętnej kondycji, które są przyzwyczajone do dłuższych spacerów. Wersje krótsze (np. do zachodnich klifów czy tylko do Orzechowa) nadają się również dla rodzin z dziećmi i osób starszych, o ile mają wygodne buty i czas na spokojne tempo.
Jak dojechać i wrócić z trasy klifowej w Ustce?
Początek spaceru jest w centrum Ustki, w okolicach portu i mostu obrotowego nad Słupią – to łatwy punkt startowy, dostępny zarówno z dworca kolejowego i autobusowego, jak i z większości noclegów w mieście. Dalej idziesz pieszo w kierunku latarni morskiej i zachodniej plaży.
Jeśli planujesz przejście aż do Rowów, wiele osób wraca autobusem do Ustki lub Słupska. W sezonie letnim połączeń jest więcej, poza sezonem kursują rzadziej, więc warto sprawdzić aktualny rozkład przed wyjściem w trasę, żeby uniknąć powrotu pieszo po zmroku.
Co zabrać na spacer klifowym wybrzeżem z Ustki?
Podstawą są wygodne buty z dobrą podeszwą – najlepiej trekkingowe lub solidne sportowe. Przydaje się też kurtka przeciwwiatrowa, nawet latem, bo na odkrytych klifach często mocno wieje. W słoneczne dni warto mieć czapkę lub chustę oraz okulary przeciwsłoneczne.
Do plecaka warto spakować:
- wodę (minimum 1 litr na osobę przy dłuższym spacerze),
- małą przekąskę lub prowiant na postój,
- telefon z naładowaną baterią i mapą/szlakami,
- opcjonalnie kijki nordic walking, które pomagają na podejściach i zejściach.
Czy trasa klifowa Ustka – Orzechowo jest bezpieczna dla dzieci?
Trasa jest często wybierana przez rodziny z dziećmi, ale wymaga rozsądku. W kilku miejscach ścieżka biegnie blisko krawędzi klifu, który bywa podmywany, dlatego dzieci nie powinny biegać przodem bez nadzoru. Po deszczu niektóre fragmenty mogą być śliskie i rozmokłe.
Dobrą opcją jest skrócony wariant: spacer do pierwszych klifów lub nieco dalej w stronę Orzechowa, z jednym zejściem na plażę. Warto zachować kilka metrów odstępu od krawędzi skarpy i obserwować oznaczenia oraz ewentualne ostrzeżenia na miejscu.
Kiedy najlepiej wybrać się na spacer klifami w Ustce?
Na spacer klifowym wybrzeżem można się wybrać przez cały rok, ale warunki i wrażenia będą różne. Wiosna i wczesna jesień dają zwykle najlepszy kompromis: mniej upału, mniejszy tłok na plażach i wciąż dobre warunki na ścieżkach. Latem trzeba liczyć się z większym ruchem, ale na klifach i tak jest zwykle spokojniej niż w centrum Ustki.
Zimą i późną jesienią trasa bywa bardzo widokowa, ale kluczowe są ciepłe, wiatroszczelne ubrania i ostrożność po opadach – błoto, lód i silny wiatr mogą utrudniać przejście niektórych fragmentów, zwłaszcza blisko krawędzi klifu.
Najważniejsze lekcje
- Spacer wzdłuż klifowego wybrzeża między Ustką, Orzechowem i Rowami oferuje połączenie lekkiego wysiłku fizycznego, kontaktu z naturą i efektownych, zmieniających się widoków Bałtyku.
- Trasę można dopasować do możliwości: od krótkiego spaceru przy latarni (2–3 km), przez wycieczkę do Orzechowa (5–6 km), aż po całodniowy marsz do Rowów (16–18 km).
- Najciekawszym i najbardziej reprezentatywnym odcinkiem jest Ustka – Orzechowo, gdzie wysokie klify, sosnowy las i zejścia na plażę najlepiej pokazują specyfikę tego fragmentu wybrzeża.
- Szlak jest dostępny dla osób bez wyczynowej kondycji, ale wymaga rozsądnego obuwia, zaplanowania czasu oraz uwzględnienia bardziej wymagającego marszu w piasku i na podejściach.
- Bezpieczeństwo wymaga zachowania dystansu od krawędzi klifu i unikania długiego przebywania bezpośrednio pod urwiskami, ponieważ brzeg bywa podmywany i osuwa się.
- Za Orzechowem trasa staje się bardziej dzika i mniej uczęszczana, z ograniczoną infrastrukturą, ale nagradza wędrowców pustymi plażami, stromymi klifami i długimi odcinkami bez zabudowy.
- Ustka stanowi wygodny punkt wypadowy dzięki dobrej dostępności, bazie noclegowej i gastronomicznej oraz możliwości powrotu autobusem lub taksówką po dłuższych odcinkach, np. do Rowów.






